– przekonuje gen. Zbigniew Nowek, były szef Agencji Wywiadu i Urzędu Ochrony Państwa.
Pewne rzeczy jednak wiadomo. W dobie powszechnego dostępu do internetu, nawet w krajach mniej zamożnych, bardzo duża liczba rozmów toczy się w sieci. To z jednej strony stymuluje takie wybuchy społeczne jak arabska wiosna czy kolorowe rewolucje. Z drugiej pozwala znaleźć wspólników do zamachów. - twierdzi inny rozmówca DGP, przez lata związany za służbami. Istotne jest także monitorowanie tradycyjnych środowisk przestępczych. To m.in. od nich potencjalni zamachowcy mogą kupić broń.
Bardziej skomplikowana jest technika TAT (tracking and targeting), czyli typowanie podejrzanych osób oraz ocena poziomu ryzyka, które stwarzają. - mówi były funkcjonariusz Agencji Wywiadu Michał Rybak, który obecnie prowadzi Kancelarię Bezpieczeństwa.
TAT może się opierać na analizie metadanych z podsłuchów telefonów, komunikacji internetowej, radiowej, analizy zdjęć satelitarnych i wykonanych z dronów oraz raportów od agentury. - wyjaśnia Rybak.
W Polsce grupa potencjalnych islamskich terrorystów jest mała i łatwo policzalna. Ale są miasta, które budzą szczególnie duże zainteresowanie służb. To m.in. Białystok i Kraków, gdzie znajdują się społeczności czeczeńskie. Uwagę trzeba zwrócić również na Łódź. Mając już wytypowane potencjalnie niebezpieczne grupy, sięga się po środki bardziej tradycyjne, jak np. wprowadzenie agentów w dane środowisko. - wyjaśnia płk rez. Służby Kontrwywiadu Wojskowego Krzysztof Kula. - dodaje wojskowy.
Warto jednak pamiętać, że służby już na starcie są o krok za terrorystami, których ścigają. Reagują na pewne działania, ale nie są w stanie im zapobiec na etapie niebezpiecznych myśli potencjalnych zamachowców. Te można przewidzieć tylko w filmach. - stwierdził na antenie RMF FM prof. Kuba Jaroszyński z Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie. - dodał.