opowiada specjalistka od marketingu Magdalena Janczewska.
Janczewska i jej narzeczony zawieźli starszego pana - przedstawił się im, opowiedział, że wyszedł z żoną na zakupy i się zgubił - pod wskazany adres. dodaje Janczewska. Niestety pan Leszek, bo tak na imię miał staruszek, nie miał przy sobie kluczy. W jego mieszkaniu też nikogo nie było.
opisuje całą sytuację na Facebooku Janczewska.
Groteskowa interwencja
W międzyczasie pan Leszek przypomina sobie jeszcze jeden adres, gdzie może mieć rodzinę. Magda i Bartek cieszą się, bo to kolejny trop dla policji. Jej przyjazd zmienia się jednak w groteskę. Po pół godzinie od wezwania dzwoni policjant z pretensją, że nie może znaleźć adresu - okazało się że podjechali z drugiej strony budynku. Kiedy wreszcie patrol złożony z dwójki policjantów odnajduje parę i starszego człowieka zaczyna się tłumaczenie, że przecież pan Leszek to dorosła osoba i sam za siebie odpowiada. Po naciskach narzeczonych i podaniu informacji o drugim adresie rodziny, policjanci stwierdzają, że "nie są od tego i nie będą teraz wozili człowieka radiowozem po całej Warszawie przez 12 godzin".
Janczewska denerwuje się na to wspomnienie. - wspomina Janczewska.
Ostatecznie, po kilkunastominutowej wymianie zdań i "okazaniu" starszego człowieka sąsiadom jeden z policjantów postanowił sprawdzić drugi adres. kończy wpis na Facebooku Janczewska.
Będzie kontrola
Cała sytuacja miała miejsce tydzień temu, a jej opis w ciągu kilkunastu godzin został udostępniony ponad 600 razy. Janczewska wysłała oficjalną skargę do Komendy Stołecznej Policji. Rzecznik prasowy KSP Mariusz Mrozek powiedział nam, że zastępca Komendanta Stołecznego Policji "polecił już podjęcie czynności w powyższej sprawie przez Wydział Kontroli Komendy Stołecznej Policji".
Sprawa pana Leszka to kolejny przykład na słaby system zapobiegania zaginięciom w Polsce. Przecież starszy człowiek, który trafiłby do schroniska dla bezdomnych mógłby być bardzo trudny do zlokalizowania dla rodziny.
A problem jest coraz większy. W 2014 roku zostało zgłoszonych aż 20 845 zaginionych Polaków. To najwyższa liczba od 20 lat.
Dla porównania w 2013 r. zgłoszono 19 617 zaginionych, w 2008 r. – 15 881, a w 1997 r. – 12 361. I - jak wskazywał w swojej kontroli NIK - choć policja stworzyła spójny system poszukiwania osób zaginionych, to przyjęte procedury bywają jednak niedokładnie stosowane przez niewystarczająco przeszkolonych policjantów, którzy nie zawsze właściwie klasyfikują zaginięcia. To sprawia, że niekiedy poszukiwania rozpoczynają się zbyt późno - zwłaszcza w sytuacjach, w których decydującą rolę gra czas.