Władze Łodzi chwytają się wszystkich możliwych sposobów, aby nie
dopuścić do sprzedaży dopalaczy w ich mieście. Chwytano się już wielu
różnych sposobów. Były już karawany stojące przed sklepami, księża
"obmadlający" klientów, a nawet remonty chodników robione tak, żeby do
sklepów z "legalnymi narkotykami" nie można było się dostać. Teraz
przyszła kolej na pozwy sądowe. Skierowane nie w sprzedawców, ale
właścicieli kamienic, w których mieszczą się problematyczne sklepy.
- powiedział Marcin Masłowski, rzecznik prasowy prezydenta miasta Łodzi.
skomentował pomysł adwokat Piotr Kaszewiak.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło X-news