Prawicowy felietonista Matthew Tyrmand został doradcą ministra spraw zagranicznych – podły media na początku października. Kilka godzin po upublicznieniu tej informacji Tyrmand jednak niespodziewanie stracił swoją funkcję. Teraz w rozmowie z "Do Rzeczy" Tyrmand opowiada jak cała sytuacja wygląda z jego strony.
tłumaczy Tyrmand.
mówi felietonista.
Artykuł został opublikowany w skrajnie prawicowym "Britebart", organie prasowym kandydata republikanów na prezydenta Donalda Trumpa.
O tym, że Trymand pracuje dla MSZ na początku października korespondent „Financial Times'a” na środkową Europę Henry Foy. Ujawnił on na Twitterze, że Matthew Tyrmand, bywalec warszawskich salonów, jest od lipca specjalnym doradcą szefa MSZ. Foy pokazał podpisany osobiście przez Witolda Waszczykowskiego kontrakt: wynikało z niego, że wprawdzie Tyrmand doradza ministrowi społecznie, ale już jego wydatki ponoszone w czasie wizyt w USA pokrywa polska ambasada w Waszyngtonie. W kolejnym tweetcie Foy dopytywał się, czy MSZ-owi nie przeszkadza to, że doradca ministra opublikował antysemicki artykuł, którym zaatakował znaną amerykańską publicystkę Anne Applebaum.
Here is @MatthewTyrmand's contract, signed by Waszczykowski on July 12. Expenses paid by Polish embassy in Washington, DC pic.twitter.com/yUsf9MDuEh
— Henry Foy (@HenryJFoy) 1 października 2016
opowiada Tyrmand.
dodaje.
- stwierdza stanowczo.