Sąd Apelacyjny w Katowicach skazał w piątek prawomocnie dyżurnego ruchu ze Starzyn na 6 lat więzienia, a Jolancie S., która pełniła dyżur na posterunku Sprowie - 3,5 roku więzienia. Oboje skierowali jadące z naprzeciwka pociągi na ten sam tor. Wymierzone oskarżonym kary są surowsze niż w I instancji. Sąd Okręgowy w Częstochowie w 2016 r. wymierzył N. Andrzejowi N. karę 4, a Jolancie S. - 2,5 roku. Zgodnie z wyrokiem, N. ma odbywać karę w więziennym oddziale psychiatrycznym 0 od dawna zmaga się z problemami zdrowotnymi.
- powiedział po wyroku obrońca N. mec. Witold Pospiech. Podkreślił, że od czasu, gdy zaczął go reprezentować, nie ma ze swoim klientem kontaktu, a linię obrony budował w porozumieniu z jego bliskimi.
- dodał adwokat i podkreślił, że już przed katastrofą N. powiedział.
Kasacji nie wykluczył także obrońca Jolanty S. mec. Grzegorz Porębiński. Ostateczną decyzję podejmie po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku. Adwokat przekonywał, że jego klientka nie została przeszkolona w obsłudze urządzeń komputerowych na posterunku i nie miała wystarczającej wiedzy, by właściwie interpretować sygnały.
Marek Mazur z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie wyraził zadowolenie, że sąd podzielił stanowisko prokuratury, iż kary z I instancji były zbyt łagodne. Zapowiedział jednak, że prokuratura skorzysta ze swojego uprawnienia i poprosi sąd o nadesłanie pisemnego uzasadnienia.
Do wypadku doszło 3 marca 2012 r. we wsi Chałupki k. Szczekocin - na zjeździe z Centralnej Magistrali Kolejowej w kierunku Krakowa. Zderzyły się pociągi TLK "Brzechwa" z Przemyśla do Warszawy i Interregio "Jan Matejko" relacji Warszawa-Kraków. Pociąg Warszawa-Kraków wjechał na tor, po którym z naprzeciwka jechał pociąg Przemyśl-Warszawa.