Do zdarzeń objętych aktem oskarżenia doszło 2 grudnia 2018 roku w podopolskim Prószkowie, gdzie w internacie mieszkają uczniowie z Ukrainy chodzący do miejscowych szkół. Na ławie oskarżonych zasiadło pięciu młodych mieszkańców tej miejscowości: 20-letni Dawid K., 18-letni Jakub G., 25-letni Dawid G., 24-letni Mateusz H. i 30-letni Mariusz M. Dwaj z nich byli już karani.

Do pierwszego czynu doszło rano w sąsiadującym z internatem parku. Tam doszło do spotkania ucznia drugiej klasy liceum Siergieja Z. z dwójką oskarżonych. W jego trakcie doszło do bójki między Ukraińcem i Dawidem K., przerwanej przez uczniów internatu, którzy ruszyli na pomoc koledze. Przed sądem strony przedstawiły dwie wersje zdarzenia.

Dawid K. twierdził, że do parku przyszedł z kolegą, by odpocząć na łonie natury. Przypadkowo natknął się na Siergieja, którego znał, bo ten chodził z jego 14-letnią siostrą Weroniką. Zdaniem Dawida K., Ukrainiec siłą zmuszał jego siostrę do czynności seksualnych, a podczas spotkania w parku, obraźliwie się o niej wyrażał, co było powodem bójki. Według zapewnień oskarżonego, towarzyszący mu mężczyzna i dochodzący do miejsca zdarzenia Mateusz H. nie zamierzali mu pomagać w biciu cudzoziemca. Kiedy Polacy zobaczyli nadbiegających z internatu Ukraińców, uciekli do miasta.

Inaczej sprawę przedstawiali pokrzywdzeni. Według ich wersji, ich kolega Siergiej Z. miał się spotkać w parku z Weroniką. Zamiast dziewczyny czekał na niego brat dziewczyny z kompanem, którzy zaatakowali Siergieja. Wtedy koledzy z internatu ruszyli mu na pomoc, a napastnicy uciekli. Do pokrzywdzonego wezwano policję i karetkę pogotowia.

Drugi akt sprawy rozegrał się przy lokalu "Sergio" w Prószkowie, gdzie wieczorem, tego samego dnia, doszło do bójki z udziałem kilkudziesięciu Polaków i Ukraińców. Tu także strony podają różniące się od siebie wersje wydarzeń.

Według oskarżonych, siedzieli oni spokojnie w lokalu, gdy przed nim pojawiła się grupa agresywnych, zamaskowanych mężczyzn. Napastnicy mieli prowokować siedzących w lokalu pokazując im obraźliwe gesty, szarpiąc za kraty i pukając w szyby. Na zewnątrz wyszli oskarżeni - jak to określili - "na papierosa" i by zwrócić uwagę agresorom na niestosowne zachowanie. Kiedy wyszli, miało dojść do słownych wyzwisk pod ich adresem w języku ukraińskim, a następnie Mateusz H. został uderzony pięścią w twarz i doszło do szarpaniny. Żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy. Trzej z podsądnych zapewniali, że byli tylko broniącymi się przed agresją ofiarami i nie są nastawieni wrogo do cudzoziemców. Dwaj oskarżeni - Mariusz M. i Dawid G. odmówili składania wyjaśnień.

Według Ukraińców, tego dnia jeden z ich kolegów będący na zakupach zadzwonił do internatu z informacją, że został napadnięty. Jego koledzy, mając w pamięci poranny incydent w parku, postanowili pójść do centrum, by chłopak nie wracał sam. Na placu przed lokalem przejechał koło nich samochód, z którego wysiadło kilku mężczyzn. Mieli się w sposób obraźliwy wyrażać o Ukraińcach. Mężczyźni ci weszli do "Sergio", skąd po pewnym czasie wybiegło kilkunastu mężczyzn. Część z nich była zamaskowana. Napastnicy mieli zaatakować stojących przy parkingu uczniów. Większość z Ukraińców miało w chwili zdarzenia 16 lat. Doszło do bójki, w trakcie której uczniowie byli bici i obrażani przez Polaków. Jednemu z pokrzywdzonych złamano nos. Inny, po przewróceniu na ziemię, miał być kopany po głowie. Uczniowie uciekli do internatu. Kiedy zobaczyli przed budynkiem zaparkowany samochód napastników, ze strachu wchodzili do swoich pokojów przez okna.

Prokurator zarzucił całej piątce dokonanie czynu chuligańskiego o podłożu narodowościowym. Zdaniem oskarżyciela, nie wszyscy sprawcy znaleźli się na ławie oskarżonych, ponieważ nie udało się ustalić tożsamości pozostałych napastników. Za przestępstwa zarzucane oskarżonym grozi do 3 lat więzienia.