Jak przekazał Artur Michniewicz, ściągniecie do Szczyrku cysterny z gazem LNG jest wyjściem awaryjnym. - Biorąc pod uwagę temperaturę i porę roku chcemy, aby mieszkańcy mogli korzystać z gazu chociażby do ogrzewania domów, więc robimy co możemy, to co jest w zasięgu naszych możliwości, żeby to przyśpieszyć - powiedział rzecznik Polskiej Spółki Gazownictwa.

Reklama

Wskazał, że gazownicy mają do przyłączenia około 300 odbiorców, którzy będą mogli korzystać z gazu jeszcze dzisiaj. - Niestety, mieszkańcy na odcinku, gdzie gazociąg został uszkodzony, pozostaną trochę dłużej bez gazu, ze względów bezpieczeństwa, ponieważ nie mamy możliwości wpiąć się w tą sieć - dodał.

Zapewnił jednak, że jak tylko prokuratura i biegli zakończą swoje czynności i pozwolą na dokonanie naprawy, to "zrobimy to tak szybko, jak to tylko jest możliwe, żeby ten gazociąg przywrócić do użytku".

Michniewicz w rozmowie z PAP wytłumaczył, że po przyjeździe do Szczyrku cysterna razem ze specjalną parownicą zostanie wpięta w istniejący gazociąg. - Kilka razy już robiliśmy takie akcje, gdy były jakieś inne awarie wynikające, na przykład ze spadku ciśnienia - powiedział.

Do wybuchu domu jednorodzinnego w Szczyrku doszło w środę wieczorem, około godz. 18.30. W budynku było prawdopodobnie osiem osób. Dotychczas znaleziono sześć ofiar. To cztery osoby dorosłe i dwoje dzieci.

Wojewoda śląski Jarosław Wieczorek zapewnił, że bliscy ofiar zostali otoczeni wsparciem i opieką wszystkich służb – zarówno samorządowych, jak i wojewódzkich.

Na miejscu katastrofy pracuje około 100 strażaków, a przez akcję przewinęło się ich już ponad 200, pracujących na zmiany. Kolejnych 50 dojeżdża na miejsce. Strażacy przeszukali już ponad połowę rumowiska, ale na razie trudno ocenić, jak długo potrwa jeszcze akcja ratownicza.

Reklama

Polska Spółka Gazownictwa (PSG) poinformowała PAP w nocy ze środy na czwartek, że "najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy w Szczyrku w środę wieczorem było uszkodzenie gazociągu średniego ciśnienia podczas robót wykonywanych przez firmę AQUA System".

PGS przekazała, że "roboty budowlane nie dotyczyły systemu gazowniczego, ani nie były wykonywane na zlecenie spółki gazownictwa". "Nie były także nadzorowane przez specjalistów gazownictwa" - wskazano. Spółka przekazała, że powołano specjalną komisję, która zbada bezpośrednią przyczynę uszkodzenia gazociągu, wynik jej prac powinien być znany w ciągu doby od momentu rozpoczęcia prac ekspertów.

Śledztwo w sprawie wybuchu będzie prowadziła Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej – przekazała PAP rzeczniczka tej jednostki Agnieszka Michulec. Postępowanie będzie prowadzone pod kątem art. 163 i 155 Kodeksu karnego. Chodzi o sprowadzenie katastrofy skutkującej śmiercią ludzi oraz nieumyślne spowodowanie śmierci. Formalna decyzja o wszczęciu postępowania jeszcze nie zapadła. Prokuratorzy chcą najpierw przeprowadzić oględziny w miejscu katastrofy - kiedy tylko będzie to możliwe.