W Warszawie wyrodna matka wolała pić alkohol z koleżanką, niż zajmować się swoim trzymiesięcznym synkiem. W efekcie chłopiec zmarł, zanim sąsiedzi zdążyli wezwać pogotowie.
Matka wybrała się w sobotę po południu w odwiedziny do koleżanki. Zabrała ze sobą dzieci: 3-miesięcznego synka, jego 7-letniego brata oraz jego koleżankę.
Wieczorem zaniepokojeni sąsiedzi stwierdzili, żę coś niepokojącego dzieje się z najmłodszym dzieckiem i wezwali pogotowie. Gdy lekarze dojechali na miejsce stwierdzili, że chłopczyk nie żyje od kilku godzin i natychmiast wezwali policję.
Matka chłopca była pijana - miała ok. 2,5 promila alkoholu we krwi. "Odwieziono ją do izby wytrzeźwień. Przeprowadzona zostanie też sekcja zwłok dziecka - to od jej wyników zależy m.in. czy i jakie zarzuty zostaną postawione matce" - powiedział PAP Marcin Szyndler rzecznik stołecznej policji.
7-latkiem zajął się ojciec.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane