Miał nieprawdopodobne szczęście. Górnik z kopalni "Mysłowice-Wesoła" pracował na głębokości 665 metrów pod ziemią, gdy wybuchł metan. Wyrobisko się zawaliło, ale mężczyzna znalazł się w ciasnym tunelu ze świeżym powietrzem. Dzięki temu przeżył. Mniej szczęścia miał drugi z górników. Gdy go odnaleziono, nie dawał znaków życia.
Uratowany górnik jest w szpitalu, bo podtruł się tlenkiem węgla. Jednak sam fakt, że przeżył, jest niemal cudem. Mężczyzna ocalał, bo nie był w centrum wybuchu, lecz w pobliskim szybie
wentylacyjnym.
Drugiego górnika szukało aż sześć zastępów ratowniczych. Gdy udało się go odnaleźć, nie dawał oznak życia.
Specjaliści podejrzewali, że pod ziemią zapalił się transformator. Potem okazało się, że wybuchł także metan.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane