Resort zapewnia, że lista świadczeń niegwarantowanych będzie musiała być poprawiona. Ostateczny kształt opracuje specjalna rada ekspertów powołana przez ministra zdrowia.

Reklama

Wczoraj ujawniliśmy fragment koszyka świadczeń medycznych, za które w całości lub częściowo będziemy musieli zapłacić z własnej kieszeni.

Wzburzenie było tak wielkie, że z pracy nad tworzeniem listy świadczeń zrezygnował wczoraj dyrektor rządowej Agencji Oceny Technologii Medycznych Waldemar Wierzba. "Poinformowałem ustnie minister Ewę Kopacz o zerwaniu współpracy" - powiedział DZIENNIKOWI. Nie wiadomo jeszcze, czy jego dymisja będzie przyjęta. Dwa dni temu w rozmowie z nami Waldemar Wierzba wyznał, że refundowanie ludziom starszym drogich endoprotez jest nieopłacalne, bo długo im one nie posłużą.

Wiceministrowi zdrowia Andrzejowi Włodarczykowi, który odpowiada w resorcie zdrowia za ustawę o świadczeniach zdrowotnych oraz koszyki świadczeń nie spodobała się wypowiedź Wierzby. Na pytanie, czy będzie chciał zatrzymać go na stanowisku, odpowiedział wymijająco, że musi to skonsultować z minister Kopacz. Lista musi być gotowa już za dwa tygodnie. Nie może być spóźnień, bo termin wyznaczył premier Donald Tusk. "Odejście Wierzby opóźniłoby pracę nad najważniejszą ustawą w całej reformie, ale jeśli nie będzie innego wyjścia, to wymienimy <konie>"- zadeklarował Włodarczyk.

Reakcja pacjentów była natychmiastowa. Fora internetowe grzały się do czerwoności. W portalu TVN 24, gdzie przedrukowany został tekst DZIENNIKA, jeden z internautów napisał: "Opanujcie się, wy też kiedyś będziecie starzy!".

Reklama

Z kolei w Dzienniku.pl inny internauta napisał: "Jeszcze kilka takich rewelacji i ludzie naprawdę wyjdą na ulicę. Pytam, kto i jakim prawem dzieli pacjentów na tych, których się opłaca leczyć i nie? I co tu wiek ma do rzeczy? Mój teść miał wstawioną endoprotezę w wieku 70 lat, dziś ma lat 83, czuje się znakomicie. Endoproteza to nie zabieg upiększający jak podnoszenie biustu, ale konieczność, bez której mój teść od 13 lat byłby przykuty do łóżka!".

Reklama

Dymisja Wierzby to nie jedyny problem wiceministra. Na roboczej liście świadczeń nierefundowanych, do której dotarliśmy, pojawienie się wielu zabiegów wywołuje ostry sprzeciw autorytetów lekarskich. "Wykluczenie operacji laparoskopowych jest nierozważne. Sens ma jedynie ich ograniczenie ze względu na przeciwwskazania medyczne. Dla 80-latka z astmą klasyczna operacja chirurgiczna to ogromne obciążenie. Laparoskopia oszczędza cierpień i ryzyka powikłań" - podaje przykład doc. Andrzej Cencora, chirurg z Polskiego Towarzystwa Chirurgii Naczyniowej.

Wiceminister Włodarczyk nie ukrywa, że jest zdziwiony krytyką fachowców.

W rozmowie z DZIENNIKIEM" przyznał, że jego resort pracuje na koszyku przygotowanym pół roku temu przez konsultantów krajowych jeszcze dla gabinetu prof. Zbigniewa Religi. Wówczas lista nie wzbudzała takich emocji środowiska.

p

Katarzyna Bartman: Na liście świadczeń nierefundowanych, za którą pan odpowiada, znalazła się procedura ratująca życie. Chodzi o operację tętniaka z użyciem stengrafu. Jako do tego doszło?
Andrzej Włodarczyk*: Przede wszystkim - opublikowana przez DZIENNIK lista świadczeń niegwarantowanych jest listą przygotowaną przez prof. Religę. My się z nią nie zgadzamy, dlatego trwają prace ekspertów nad jej zmianą. Nie jest dopuszczalne, by na takiej liście znalazły się procedury ratujące życie. Operacja, o którą pani pyta, jest konieczna. Z listy świadczeń nie ma prawa wypaść żadna procedura ratująca życie!

Zdążycie zweryfikować kilkanaście tysięcy procedur medycznych? Przecież lista niegwarantowanych świadczeń ma być gotowa już za dwa tygodnie.
I będzie, jeśli dziennikarze pozwolą nam nad nią spokojnie pracować. Do tego czasu żadne wyniki nie będą opinii publicznej udostępniane. Każdy przeciek informacji to cenne źródło wiedzy dla różnych grup nacisku i lobbystów.

Dyrektor Agencji Oceny Technologii Medycznych, która pracuje nad koszykiem świadczeń, ocenił, że nie warto refundować bardzo drogich endoprotez starszym ludziom. Co pan na to?
To bardzo niefortunne i niepotrzebne stwierdzenie. Takich rzeczy się nie mówi.

*Andrzej Włodarczyk jest wiceministrem zdrowia, odpowiada za najważniejszą ustawę reformującą służbę zdrowia - ustawę o świadczeniach zdrowotnych gwarantowanych ze środków publicznych