To odpowiedź na wcześniejszy list I prezes SN, która zaprotestowała przeciwko słowom Markiewicza określającym sędziów Izby Dyscyplinarnej "panami przebranymi za sędziów". "To przekracza granice dobrego smaku" - oświadczyła wtedy Manowska i wyraziła nadzieję, że Markiewicz będzie unikać wizerunku "polityka w todze".

Reklama

Okazywane mi przez sędziów z całej Polski i środowisko akademickie poparcie, całkowicie utwierdza mnie w przekonaniu, że droga, którą wybrałem wraz ze Stowarzyszeniem Sędziów Polskich Iustitia mieści się nie tylko w granicach dobrego smaku, ale daje podstawę do myślenia, że ratujemy honor polskich sędziów - odpowiedział I prezes SN Krystian Markiewicz w piątkowym liście opublikowanym na stronie stowarzyszenia.

Podkreślił też, że sędzia, który nie może orzekać, to zaprzeczenie istoty sędziego. - Jak wynika z orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE i z uchwały trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego, osoby powołane do Izby Dyscyplinarnej nie spełniają minimalnych standardów wymaganych od każdego sędziego w Polsce. W moim najgłębszym przekonaniu osoby te nie tylko nie mogą wydać w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej żadnego orzeczenia, ale z tego właśnie powodu nie są sędziami - oświadczył prezes "Iustitii".

Zdaniem Markiewicza osoby zasiadające w Izbie Dyscyplinarnej "zdradziły wszelkie wartości, które powinny cechować prawnika: wzięły udział w wadliwej procedurze wyboru, a teraz trzymają się kurczowo swoich stanowisk, pomimo wspomnianych orzeczeń i pomimo tego, że niszczą swoim trwaniem na stanowiskach zaufanie do polskiego sądownictwa". - W ten sposób przedkładają osobiste korzyści nad szacunek dla legalizmu i porządku prawnego. Ta grupa osób nie cieszy się żadnym autorytetem w środowisku polskich prawników, naraża na szwank dobre imię Sądu Najwyższego - dodał sędzia.

Wymianę listów między sędziami rozpoczęła poniedziałkowa wypowiedź Markiewicza przed gmachem Sądu Najwyższego w kontekście sprawy sędziego Igora Tulei, rozpatrywanej przez Izbę Dyscyplinarną SN.

Musimy głośno oczekiwać od nas samych, od Europy działania, które będzie chroniło polskie i europejskie sądy (...) będzie dawało podstawę do rozliczania takich osób jak ci, którzy podają się za sędziów SN, mówię o panu Wytrykowskim, Sobutce i Niedzielaku (sędziowie Izby Dyscyplinarnej - PAP), którzy dzisiaj za stołem sędziowskim w budynku SN chcą się zabawić w sędziego. Oni chcą, przebierając się za sędziów, decydować o tym, kto będzie sędzią RP - mówił Markiewicz.

W reakcji na te słowa I prezes SN skierowała list do Markiewicza. Manowska zaprotestowała w nim przeciwko użytym przez sędziego sformułowaniom. Prezes Manowska wyraziła przy tym nadzieję, że podobne wypowiedzi nie powtórzą się w przyszłości. - Nazywanie sędziów, powołanych przez prezydenta RP do pełnienia urzędu "panami przebranymi za sędziów" i straszenie, że zostaną oni zapamiętani, przekracza granice dobrego smaku i nosi znamiona niedozwolonego nacisku na osoby pełniące służbę publiczną, nade wszystko zaś nie przystoi ani sędziemu, ani nauczycielowi akademickiemu - wskazała prezes Manowska.

W poniedziałek Izba Dyscyplinarna SN miała zająć się w drugiej instancji wnioskiem prokuratury o uchylenie immunitetu warszawskiemu sędziemu Igorowi Tulei. Ostatecznie sprawa ta została odroczona do 22 października. Przed gmachem Sądu Najwyższego odbyła się w poniedziałek manifestacja poparcia dla sędziego Tulei, w której uczestniczyło kilkaset osób.