Dziennik Gazeta Prawana logo

"Doktor G. wydał na mnie wyrok śmierci"

28 listopada 2008, 16:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Były pacjent oskarża doktora G.
Były pacjent oskarża doktora G./Inne
"On wydał na mnie wyrok śmierci" - tak o słynnym doktorze Mirosławie G. mówi "Rrzeczpospolitej" były pacjent lekarza. Oskarża chirurga, że popełnił błąd, wszczepiając mu nieprawidłową zastawkę, a następnie ukrywał ten fakt. Według gazety, życie pacjenta w ostatniej chwili uratowali kardiochirurdzy ze szpitala MON.

Pacjent doktora G. - Andrzej R. - mówi dziennikarzom, że w 2006 roku kardiochirurg zapewnił go, że wszczepi mu nowoczesną zastawkę. Miała mieć gwarancję na 300 lat. Dziś pacjent twierdzi, że lekarz wszczepił mu jednak urządzenie zbyt małe dla dorosłego człowieka, w dodatku wcale nie nowoczesne.

Według "Rzeczpospolitej" badanie USG serca wykazało, że zastawka i szew przecieka. Jednak mimo to Andrzej R. został wypisany do domu. Jak podaje gazeta, w karcie wypisowej pacjenta nie było wpisu o stwierdzonym przecieku zastawki. Andrzej R. czuł się bardzo źle. Najpierw trafił do jednego szpitala, potem do następnego...

Po dwóch miesiącach, jak informują dzienikarze, Andrzej R. trafia na konsultację do doktora G. Ten - jak twierdzi rozmówca "Rz" - przyznaje, że zastawka faktycznie przecieka. Miał jednak zapewnić pacjenta, że wszystko się zrośnie. "Dziś wiem, że z medycznego punktu widzenia nie może dojść do zrośnięcia się żywej tkanki ze sztuczną zastawką. To tak jakby skaleczona ręka mogła się zrosnąć z długopisem. Lekarz kłamał, skazując mnie na śmierć" - oskarża Andrzej R.

Po wielu miesiącach bólu pacjent trafia wreszcie do szpitala MON. Lekarze uznają, że potrzebna jest pilna operacja. Trwa 7 godzin. Zastawkę wszczepioną przez doktora G. zastępują większą o sześć milimetrów.

"Teraz oddycham pełnymi płucami, nie duszę się, nie mam bezdechów, nie męczę się na coraz dłuższych spacerach. Żyję. Lekarze uratowali mi gasnące po operacji dr. G życie" - mówi Andrzej R. Zamierza domagać się odszkodowania.

O doktorze Mirosławie G. zrobiło się głośno, gdy został zatrzymany w lutym ub. roku przez CBA. Był podejrzany wówczas m.in. o zabójstwo i korupcję. Wtedy ówczesny minister Zbigniew Ziobro powiedział podczas konferencji słynne już słowa "już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie".

Mirosław G. pozwał za to Ziobrę do sądu. Wygrał. Ziobro tłumaczył potem, iż w sprawie kardiochirurga mówił jedynie o podejrzeniach, nie przesądzał o faktach, a jego wypowiedzi były wyrwane z kontekstu i wadliwie interpretowane.

Na początku maja tego roku warszawska prokuratura okręgowa umorzyła wątek dotyczący zabójstwa i narażenia przez dr. Mirosława G. na utratę życia innego chorego z powodu "niepopełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu przestępstw". Lekarz wciąż jest jednak oskarżony o korupcję. W sobotę rusza jego proces.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj