Dziennik Gazeta Prawana logo

Niemcy zabrali Polce syna, a my jej wolność

9 stycznia 2009, 09:16
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Polskie organy ścigania wykonują polecenia niemieckich w sprawie, która budzi emocje oraz spory między rodakami i zachodnimi sąsiadami. Chodzi o Beatę Mosebach, której - po rozstaniu z niemieckim mężem - zagraniczny sąd odebrał prawa do syna . Ale tylko zaocznie i nie w zakresie praw rodzicielskich. Tymczasem, gdy Polka zabrała syna do Polski, nasza policja ją zatrzymała.

"Rzeczpospolita" pisze, że Beata Mosebach - matka 4-letniego Jasia - została zatrzymana przez polską policję po rozprawie odwoławczej przed polskim sądem. Dziecka nie odebrano, bo kobieta ukrywa je u rodziny.

To dlatego Jaś nie wróci do ojca, który - powołując się na sprzyjający mu niemiecki sąd - chce odebrać Polce dziecko. Gwoli przypomnienia: prawa do syna odebrano kobiecie dzięki zabiegom Jugendamt (niemieckiego urzędu ds. młodzieży), który zwyczajowo sprzyja Niemcom.

Sprawa nieoczekiwanie połączyła polskich polityków różnych opcji. Bulwersują się tym, że polskie organy ścigania zatrzymały kobietę. "To podważa wiarygodność polskiego wymiaru sprawiedliwości, który wypełniając postanowienia niemieckiego sądu, nie dba o dobro swych małych obywateli. To koszmar dla małego dziecka" - powiedziała "Rzeczpospolitej" Mirosława Kątna, psycholog i szefowa Komitetu Obrony Praw Dziecka.

Policja zatrzymała Mosebach na podstawie europejskiego nakazu aresztowania wydanego przez Niemców. "Polska jest niestety bezrefleksyjnym egzekutorem europejskich nakazów aresztowania" - powiedział "Rzeczpospolitej" Marcin Libicki, europoseł PiS, przewodniczący Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego, która zajmuje się problemem odbierania praw rodzicielskich rodzicom z małżeństw obcokrajowców z Niemcami.

Po zatrzymaniu Mosebach, kobieta została zawieziona do prokuratury. "Została poinformowana o postawionym jej przez prokuraturę niemiecką zarzucie uprowadzenia nieletniego. Potem została zwolniona do domu" - mówi "Rzeczpospolita" Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj