Wczoraj, na początku rozprawy w swoim procesie, . Podała je sędziom - relacjonuje dziś "Gazeta Wyborcza". Jak opisuje, z kilku metrów błysnęła postać 30-letniego bruneta w białej koszuli o urodzie południowca. - powiedziała Sawicka. Ale sąd jej przerwał, bo wizerunek agenta jest chroniony tajemnicą państwową. Dziś jednak tę tajemnicę łamie "Fakt".
Jak czytamy w bulwarówce, . Trafił do policji i patrolował ulice. Potem awansował do sekcji wywiadowczej. Gdy powstało Centralne Biuro Śledcze, przeniósł się do tej służby. . Według "Faktu" policjanci tej sekcji starają się wyglądać jak złodzieje aut, żeby skuteczniej infiltrować gangi. Noszą drogie ubrania, firmowe dresy, złote łańcuchy i jeżdżą sportowymi samochodami.
"Kola” bardzo to lubił - wspominają wrocławscy policjanci. W czasie spotkań ze złodziejami . Karierę w policji zakończył trzy lata temu - przeniósł się do nowo powstałego Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W CBA zajął się sprawą korupcji w samorządzie.
- przypomina bulwarówka. Wtedy CBA ujawniło nagrania z korupcyjnej afery z udziałem Beaty Sawickiej. Ówczesna posłanka PO popłakała się na konferencji prasowej. Potem opowiadała, że "przystojny agent Tomasz uwodził ją".
Jak ustalił "Fakt", agent Tomasz faktycznie robił wrażenie na kobietach. Był przystojny, świetnie się ubierał. . I zawsze miał przy sobie mnóstwo pieniędzy. Przedstawiał się jako właściciel dużej firmy. Oczywiście fikcyjnej.
"Fakt" opisuje też, jak . Ta operacja trwała dwa lata. Według bulwarówki w międzyczasie agent poznał wiele osób związanych z show-biznesem i mediami. Jak dowiedział się "Fakt", gdy dwa tygodnie temu zatrzymano jurorkę "You Can Dance", .
"On działał metodycznie jak automat. " - opowiadają. Teraz boją się, że oni też są na celowniku Centralnego Biura Antykorupcyjnego.