Miecugow: Telewizja idzie w rozrywkę
Gdy kilka lat temu Andrzej Urbański ściągał do siebie Monikę Olejnik, inwestował w publicystkę niezależną. Osobę, która w razie potrzeby przyłoży jednemu lub drugiemu. Teraz nie mam najmniejszych wątpliwości, komu w TVP 1 przyłoży Joanna Lichocka - mówi Grzegorz Miecugow.
- Platforma chce odciągnąć SLD od PiS
- Telewizja za biedna na kredyt?
- TVN skłamał? Graś mówi o "nieścisłości"
- TVP oszczędza i... kupuje 670 par butów
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Paulina Nowosielska: W jednym z wywiadów na niedawne urodziny "Szkła kontaktowego" mówił pan, że Polacy wymuszają tabloidyzację mediów. To dlatego publicystyka schodzi
właśnie z ogólnopolskiego TVN do dostępnej tylko w kablówkach TVN 24?
Grzegorz Miecugow: Duże, otwarte kanały koncentrują się w tej chwili przede wszystkim na rozrywce. I nie dałbym się tu zwieść ostatniemu wysypowi programów publicystycznych w
telewizji publicznej, bo to są wyłącznie programy partyjne, propagandowe. Do TVP 1 wracają dziennikarze kojarzeni z jedną opcją. A generalnie trend jest odwrotny.
Czyli?
Telewizja - i w Polsce, i na świecie - idzie w kierunku rozrywki, przenosząc programy publicystyczne do kanałów niszowych.
Ten trend to efekt kalkulacji, potwierdzony ekonomicznymi wykresami? Publicystyka się nie opłaca?
Nazwałbym to raczej znakiem czasu. Kiedyś Monika Olejnik miała swoje miejsce w dużych stacjach. Dziś, jeśli ludzie chcą polityki, to szukają kanału, który się tym właśnie zajmuje.
Słowem, to widzowie decydują, o tym, co chcą oglądać. TVN jest stacją komercyjną i nie może abstrahować od tego, czego chcą ludzie. Jeśli chcą rozrywki, to ją dostają.
To przecież jasne, że poważne, opiniotwórcze rozmowy nigdy nie zgromadzą takiej widowni jak "Taniec z gwiazdami". To pułapka stacji komercyjnych.
To nie pułapka. To rzeczywistość. Ideałem natomiast by było, gdyby w opozycji do stacji komercyjnych istniała prawdziwa telewizja publiczna. Ta, którą mamy w tej chwili, dostała wprawdzie
leciutkie obostrzenia, by nie nadawać wyłącznie reklam, ale i tak żywi się głównie nimi. Bo w końcu nie abonamentem, którego ma coraz mniej. Żyje z rynku. Musi więc zabiegać o względy
reklamodawców. Jednocześnie jednak duże kanały się kurczą. 10 lat temu "Jedynka" była liderem, mając 26 proc. udziałów w rynku. Dziś ma już tylko 20 proc. Telewizja w
ogóle się rozsypuje. Dlatego nie lekceważyłbym kanałów niszowych. TVN 24 ma 3 proc. udziałów. A to jest sporo.
Monika Olejnik, Tomasz Sekielski, Andrzej Morozowski, Bogdan Rymanowski. Czy to już nie są magnetyczne nazwiska? Nie ma człowieka, który mógłby się jednak utrzymać w głównej
stacji?
Nie znam dokładnie wykresów, którymi dysponuje TVN. Ale przypuszczam, że gdyby te osoby miały rosnącą widownię, to stacja by się ich nie pozbywała. Bo i dlaczego? Jednak problem leży
gdzieś indziej. Zainteresowanie polityką w ogóle spada. Ludzie, którzy popierają Platformę Obywatelską, często ze względu na strach przed Prawem i Sprawiedliwością uważają, że nic się
nie dzieje. Wokół rządzącej partii sporo jest zamieszania, podejrzenia o afery, a i tak sondaże ani drgną.
czytaj dalej


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!