"USA potrzebuje Polski"
"Ameryka musi jak najszybciej wycofać większość swoich żołnierzy z Iraku. Jednocześnie inne państwa, w tym Polska, powinny nadal pomagać w normalizacji sytuacji nad Tygrysem i Eufratem" - uważa Madeleine Albright, szefowa amerykańskiej dyplomacji w administracji Billa Clintona. Mówi także DZIENNIKOWI, że Europa powinna aktywnie włączyć się w projekt budowy amerykańskiej tarczy antyrakietowej.
- Fiasko negocjacji ws. tarczy antyrakietowej
- Amerykanie utopili miliardy dolarów
- USA: Niech Polska sama płaci za swoją armię
- "SLD nie będzie płakać po tarczy"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Radosław Korzycki, Radosław Gruca: Czy Warszawa jest uważana w Waszyngtonie za ważnego sojusznika?
Madeleine Albright*: Oczywiście. Jesteście dla nas bardzo ważnym partnerem. Dla mnie samej to ma wyjątkowe znaczenie, bo za mojej kadencji - dokładnie w marcu 1999 r. - doszło do
rozszerzenia NATO o pierwsze kraje z dawnego bloku wschodniego, w tym Polskę. Uważam to za swoje największe osiągnięcie polityczne. A przebieg ostatniego szczytu w Bukareszcie niezbicie dowodzi,
że po pierwsze Polska odgrywa w tym sojuszu ogromną rolę, a po drugie - nadal ściśle współpracuje z USA.
Tymczasem w oczach Polaków - jak pokazują sondaże - wygląda to trochę inaczej. Dużo dajemy, a w zamian dostajemy niewiele. Społeczeństwo jest tym coraz bardziej sfrustrowane. Dlaczego
Ameryka nas lekceważy?
Wcale was nie lekceważy. Przecież zaangażowanie polskich żołnierzy (w Iraku i Afganistanie - przyp. red.) wynika z zobowiązań wobec NATO. Gdy przyjechałam tu po raz pierwszy, w czasach gdy
powstawało Partnerstwo dla Pokoju, Lech Wałęsa był bardzo niezadowolony, że nie da się od razu przyjąć Polski do Paktu Północnoatlantyckiego. Pamiętam, że wam bardzo zależało na
przystąpieniu do Sojuszu, który jest - bądź co bądź - najsilniejszym w historii świata. Z uczestnictwa w nim wynika prestiż, ale też duża odpowiedzialność. Polska w zamian za swoje
zaangażowanie dostaje właśnie przynależność do tej najpotężniejszej struktury.
Ale przecież NATO słabnie. W Bukareszcie prezydent Francji Nicholas Sarkozy wystąpił z propozycją „zeuropeizowania” Paktu Północnoatlantyckiego, przeniesienia punktu
ciężkości na Stary Kontynent. Czy to dobry pomysł?
Absolutnie nie. Uważam, że Stany Zjednoczone w dalszym ciągu powinny mieć decydujący wpływ na to, co dzieje się w sojuszu. NATO powstawało prawie sześć dekad temu jako fundament
nowoczesnych relacji europejsko-amerykańskich. Nie można o tym zapominać i próbować teraz spychać USA na dalszy plan albo co gorsza wypchnąć z tej organizacji.
W deklaracji końcowej szczytu w Bukareszcie wpisano formułę, według której tarcza antyrakietowa będzie połączonym projektem Europy i USA. Może to właśnie on powinien na nowo
zdefiniować stosunki atlantyckie?
Bardzo mnie to ucieszyło, że przywódcy krajów NATO doszli do wniosku, że przedsięwzięcie, jakim jest budowa systemu ochrony przed zagrożeniem nuklearnym, można przeprowadzić razem, w ramach
Paktu. Europa zrozumiała w końcu, że niebezpieczeństwo jest realne i należy wspólnie stawić mu czoła!
To chyba rozzłości Rosję. Czy sądzi pani, że pod berłem nowego przywódcy, który uchodzi za liberała i technokratę, zmieni się polityka zagraniczna Kremla i relacje z USA będą
cieplejsze?
Musimy poczekać. Media dość życzliwie przedstawiają prezydenta elekta Dmitrija Miedwiediewa, ale naprawdę nie wiemy, jakim jest on człowiekiem. Ale, co ważniejsze, dziś nie wiadomo, jaką
rolę będzie odgrywać były prezydent Władimir Putin. Proszę pamiętać, że zaraz po zaprzysiężeniu Miedwiediewa zostanie on premierem. Dodatkowo jeszcze przejął przywództwo swojej partii
Jedna Rosja, więc jego władza pozostanie ogromna.
Uważa pani, że amerykańskie zaangażowanie w Iraku okazało się porażką. Co w takim razie Amerykanie powinni dalej zrobić z tą wojną?
Moim zdaniem trzeba robić wszystko, by Irakijczycy mogli wreszcie wziąć sprawy w swoje ręce. Amerykanie muszą zacząć wycofywać stamtąd swoje wojska, ale - o czym mówiłam wiele razy - inne
kraje, w tym Polska, powinny nadal pomagać w normalizacji sytuacji nad Tygrysem i Eufratem.
Ale w październiku nasze wojska opuszczą jednak Irak...
Polska była bardzo pomocna. Tym bardziej cieszymy się w Stanach Zjednoczonych, że wasz rząd zwiększy swój udział w operacji w Afganistanie. To przecież tam się wszystko zaczęło. To tam
była kolebka terrorystów, którzy zaatakowali Amerykę 11 września 2001 r., co zdeterminowało stosunki międzynarodowe na wiele lat. Amerykanie są naprawdę bardzo wdzięczni za roztropność
polskiego rządu, który na szczycie w Bukareszcie zgodził się wysłać dodatkowy kontyngent do Afganistanu.
* Madeleine Albright urodziła się w 1937 r. w Pradze. W wieku 13 lat wyemigrowała wraz z rodzicami do Stanów Zjednoczonych. Ukoronowaniem jej błyskotliwej kariery politologa i dyplomaty była funkcja sekretarza stanu w administracji prezydenta Billa Clintona, którą pełniła jako pierwsza kobieta w historii. Po odejściu z polityki wróciła do nauczania studentów. Jeździ też po świecie, promując badania profilaktyczne w walce z nowotworem


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!