Piotr Farfał i Tomasz Rudomino, jeszcze niedawno etatowe dowody zbrodni poprzedniej władzy, zaczynają przechodzić na etat symboli pozytywnych zmian w TVP. Tak przynajmniej tu i ówdzie zaczynają być prezentowani - jak np. Farfał, który według "Gazety Wyborczej" przywraca normalność. To akurat nie dziwi, bo to oni teraz rozdają telewizyjne frukta. Obaj przejęli władzę w TVPj formalnie tylko na czas ograniczony. Według powszechnego mniemania - do niedawna także niżej podpisanego - był to tylko rząd tymczasowy, po którym władzę na Woronicza mieli przejąć ci, którzy rządzą już wszystkim innym. Czyli Platforma.

Coraz liczniejsi pracownicy TVP zaczynają przypuszczać, że jednak ta prowizorka potrwa znacznie dłużej. Że stanie się stanem permanentnym, dla zmylenia zwanym prowizorką. To bardzo wygodne - panowie Farfał i Rudomino głoszą, że oni przejęli władzę tylko tymczasowo, zaraz ją oddadzą, więc nie ma sensu ich atakować i odwoływać. A tymczasem praca wre. Szczególnie Tomasz Rudomino - formalnie reprezentant Samoobrony, faktycznie lewicy - krząta się wokół nominacji, zwolnień i awansów. Być może to odpowiedź na sejmowe prace nad ustawą medialną. TVP zostanie odzyskana przez ludzi lewicy i inaczej będą wyglądać negocjacje, bo wtedy SLD nie będzie już petentem proszącym o byle ochłap.

Coś dla siebie ugra także LPR. Piotr Farfał już pomścił swoją osobistą krzywdę zwalniając Joannę Lichocką. To kara za to, że dziennikarka ponad rok temu nie wpuściła do swojego programu Janusza Korwin-Mikkego. Nie wpuściła, bo go nie zaprosiła. Farfał, wówczas członek zarządu, uznał, że to on wie najlepiej kogo dziennikarze mogą zapraszać, a kogo nie. I dziś dopiął swego.

Ale nie tylko osobiste zniewagi są ważne dla LPR. Wprawdzie nie tyle co Rudomino, ale i oni mają kolegów, których trzeba zatrudnić. A oprócz stołków trzeba zadbać o swą polityczną przyszłość. Idą wybory do europarlamentu, więc na pewno główne wydanie "Wiadomości" poinformuje, że oprócz kandydatów głównych partii startują tak charyzmatyczni przywódcy jak np. Roman Giertych. I, że wyborcy o przekonaniach prawicowych mają wybór, więc nie muszą głosować tylko na PiS.

Nie jest też tak, że Platformie nie podoba się ta pozorna tymczasowość. Już ma zysk - jej główny przeciwnik, a jest nim PiS, nie lewica, straciła telewizję. I to tuż przed wyborami do europarlamentu. PO bezpośrednio nie przejęła TVP, ale nic to. Może liczyć na życzliwość wielu komercyjnych mediów, a unika jednocześnie zarzutu, że też zrobiła skok na publiczną telewizję i radio. Farfał i Rudomino nie skrzywdzą Platformy, a PiS owszem, i to nawet chętnie.