"Nie torpedujmy Lizbony"
Polska ratyfikowała traktat lizboński, ale teraz chce podciąć mu ścięgna. Optujemy za słabą unijną dyplomacją, prezydentem Europy bez wyrazistych kompetencji, spętanym ministrem spraw zagranicznych. Po co w takim razie w ogóle podpisywaliśmy Lizbonę? Jeśli daje ona Unii nowe perspektywy, to w dziedzinach, które właśnie torpedujemy.
- Nowa Unia po polsku
- Polska nie chce Blaira na szefa Unii
- Prezydent podpisał Lizbonę
- Zbij fortunę na traktacie z Lizbony!
- Premier jedzie na szczyt. Prezydent też
- "Prezydent pomoże i już"
- Pióro nie chciało Lizbony - dostanie karę
- Trybunał orzekł, Klaus podpisał
- "Lizbona to silna Polska i silna Europa"
- "Klaus przeciw Lizbonie wyciągnął kartę sudecką"
- "Czeskie żarty z Lizbony"
- 15 sędziów trzyma Czechów w szachu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Unia uzyska dzięki traktatowi podmiotowość prawną. Prezydent, minister spraw zagranicznych i unijna dyplomacja miały być jej mieczem. Strukturą komplementarną wobec władz narodowych, która miałaby w świecie siłę rażenia stosowną do potencjału zjednoczonej Europy.
Polska woli jednak sprowadzić te organy do roli ledwie administracyjnej. Obawiamy się, że czołową rolę odegrają w nich silne państwa unijne, a prezydent i dyplomacja będą działać w ich interesie. W lękach tych pobrzmiewają nawet jakieś racje, ale też nasze kompleksy. Przestańmy uważać się za słabeusza, na którego czyhają ościenne potęgi. Polska jest szóstym krajem UE pod względem demografii, siódmym pod względem PKB, mamy prężną armię, dobrze radzimy sobie z kryzysem. Dlaczego nowe organy UE miałyby działać na rzecz Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii, a nie nas?
Nie potrzebujemy symbolicznego prezydenta UE i cherlawej dyplomacji. Potrzebujemy Unii silnej i skutecznej. Tylko dzięki niej mamy szansę przeforsować naszą politykę wschodnią i solidarność energetyczną. Tylko taka UE będzie dla nas ostoją.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!