Kolega Michnika stracił stanowisko w MSZ
Henryk Szlajfer, który w 1968 roku wraz z Adamem Michnikiem został wyrzucony z Uniwersytetu Warszawskiego, nie może liczyć na przychylność ani ludzi PiS, ani Platformy Obywatelskiej. Szlajfer nie chce już pracować w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, bo pod nowymi rządami nie przywrócono mu stanowiska, które utracił za rządów Jarosława Kaczyńskiego.
- Wiceszef PO ma przeprosić Michnika
- Niemcy wyprosili Wildsteina, bo tak chciał Michnik?
- Prezydent nie zaprosił Michnika
- Nie chcą już prezydenckich medali
- Kwaśniewski: Michnik zasługuje na order
- "Nie ma wątpliwości, że Michnik to wielki patriota"
- Zaprosili nieboszczyka do Pałacu Prezydenckiego
- Michnik: "Nie będę tego komentować"
- Dlaczego zapominamy o Marcu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
O sprawie Henryka Szlajfera pisze dziś dziennik "Polska". To, że prezydent nie zaprosił go na uroczystosć z okazji rocznicy Marca 68, nie było pierwszym ciosem, który
zadali mu ludzie PiS. Gdy w MSZ rządziła Anna Fotyga, Szlajfer stracił prestiżowe stanowisko szefa departamentu ds Ameryki i zaczął pracować w resortowym archiwum. Była to część planu PiS,
który polegał na odsunięciu od dyplomacji ludzi z "korporacji Geremka" - pisze "Polska".
Gazeta pisze, że Szlajfer liczył na awans pod nowymi rządami. Tak się jednak nie stało. Nie wiadomo, czy ma to związek z tym, że jego nazwisko było umieszczone kiedyś na liście Wildsteina. Wiadomości TVP twierdziły, że ten żywy symbol wydarzeń marcowych, miał donosić SB. Instytut Pamięci Narodowej odmówił mu przyznania statusu pokrzywdzonego.
O powodach decyzji o odejściu z MSZ, Henryk Szlajfer nie chce rozmawiać. "Odchodzę na własną prośbę" - uciął w rozmowie z "Polską".





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!