Dziennik.plPolityka

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Prezydencki doradca kupował kokainę

2007-10-13 | Ostatnia aktualizacja: 01:23 | Komentarze: 0 | skomentuj

Był ekspertem ds. dopingu, prezesem szkolnego związku sportowego. W końcu - doradcą ds. sportu w Kancelarii Prezydenta. Dziś w Lublinie Artur P. został zatrzymany za handel kokainą. Jak nieoficjalnie dowiedział się dziennik.pl, urzędnik nie tylko narkotyk sprzedawał, ale sam go brał. Został już zwolniony z pracy i dostał zarzuty prokuratorskie. Prawdopodobnie wkrótce będzie aresztowany.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Według ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, P. przez trzy lata miał kupić kilogram kokainy.Teraz broni się, że narkotyk kupował wyłącznie na własny użytek. Minister przyznał, że w chwili zatrzymania przy P. nie znaleziono środków odurzających.

Sprawa ruszyła na początku tego roku. Na celowniku policjantów z CBŚ znalazła się większa grupa dilerów, którzy rozprowadzali narkotyki na dużą skalę. Policjanci dowiedzieli się, niejako przypadkiem, że wśród ich odbiorców jest pracownik Kancelarii. W maju mieli już pewność, że to Artur P. Prezydent już wtedy dowiedział się o prowadzonym przez prokuraturę postępowaniu. Jednak - jak powiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro - dla dobra śledztwa zdecydował, że P. nie zostanie od razu zwolniony z pracy. "Nagłe zwolnienie mogłoby wzbudzić podejrzenia tej osoby, że jest zidentyfikowana i utrudnić nasze czynności procesowe" -
tłumaczył.

P. jest tylko jednym z zatrzymanych w sprawie. Jak mówi Maciej Łopiński, minister w Kancelarii Prezydenta, zamieszanych jest w nią wiele innych osób. "Nie ma taryfy ulgowej dla nikogo" - dodaje Ziobro. "Te czasy to już przeszłość, to se nevrati. Będziemy równie twardzi i zdecydowani dla tych z lewa, prawa i ze środka" - zapewnia.

Według Łopińskiego, P. prowadził podwójne życie. Z jednej strony sprzedawał i brał narkotyki, a z drugiej - potrafił być bardzo pomocny ludziom. "Ta sprawa jest dla nas zaskoczeniem. Jeżeli zarzuty się potwierdzą, to pan Artur P. jest człowiekiem, który miał dwie twarze. Dlatego, że z jednej strony zarzuca mu się uczestnictwo we wprowadzaniu do obrotu środków odurzających, a z drugiej strony, jest to człowiek, który na przykład w Łazienkach rzucił się do stawu, żeby uratować tonącą dziewczynkę" - mówi Łopiński.

Urzędnik usłyszał juz prokuratorskie zarzuty. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Bartosz Wawro, Magdalena Rubaj
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «