Filozofowie prawa od świętego Tomasza po współczesnych naturalistów typu Fullera głoszą, że wyroki nie obowiązują jeśli są niewykonalne i niesprawiedliwe. Obie te przesłanki w tym wypadku zaszły. Gdyby to była kwestia 10 tysięcy, może bym ten wyrok wykonał żeby nie mieć kłopotów, choć z głębokim absmakiem - tłumaczy Jan Maria Rokita tygodnikowi "Wprost". Najważniejsze jest to, że nigdy nie zgodzę się na to, aby prokuratorzy komunistyczni, odpowiedzialni za nikczemności stanu wojennego byli dziś przepraszani przez ludzi ówczesnej opozycji. Musiałbym się wtedy zgodzić na jawne naigrawanie się ze sprawiedliwości. Poza tym te astronomiczne pieniądze, które trzeba by wyłożyć, czynią ten wyrok niewykonalnym - dodaje. Twierdzi też, że wyrok jest groźny dla państwa.

Przyznaje, że założył, że sprawa jest już skończona, skoro przez sześć lat Konrad Kornatowski nie zwrócił się do komornika. Uznałem że sprawa jest skończona. Że on nie ma na tyle bezczelności, żeby się posunąć krok dalej. Pomyślałem sobie nawet, że facet ma jakieś poczucie umiaru. Dostał wyrok, ale dalej nie chce się posunąć. To był mój błąd - mówi. Co się teraz stało? Dlaczego złożył wniosek o wszczęcie postępowania egzekucyjnego? - zastanawia się były polityk PO

Rokita tłumaczy, że walczy o swoje podstawowe prawa - czyli możliwość krytyki wyroku sądu. Sens autorytetu państwa polega na tym, że kiedy państwo czyni błędy, obywatel ma prawo sprzeciwu. Pokazuję tylko, że prawo do krytyki wyroku sądu jest podstawowym prawem obywatela. Sądy nie są świętością. Nie mówiąc o tym, że polskie sądy działają źle - twierdzi.

Dziękuje też za ofertę pomocy, którą wystosował Jarosław Kaczyński. Świetnie, fantastycznie. Właśnie szukam kogoś, bo jeśli nie będzie innego sposobu na usunięcie tego wyroku, to zastanawiam się nad wystąpieniem z zarzutem złamania przez polskie sądy wolności słowa do Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu. Rozglądam się nad wybitnym specjalistą w tej dziedzinie, który byłby mi w stanie pomóc. Jeśli dowolne stowarzyszenie, partia, związek wyznaniowy zechce mi kogoś takiego polecić, to przyjmę to z wielką radością - mówi "Wprost" Rokita.