Premier powiedział podczas krótkiej konferencji w Pułtusku, że rekonstrukcja rządu będzie głęboka. Zmiany nie będą wynikać ze złej oceny ministrów, ale z potrzeby zmiany priorytetów i dodania rządowi nowej energii. Dodał, że nowi ministrowie będą dobrani do projektu działań gabinetu w najbliższych dwóch latach. Nie wykluczył też zmian w kierownictwie klubu Platformy Obywatelskiej. Tusk zapowiedział, że ogłosi zmiany w rządzie po jego posiedzeniu jutro, w czwartek lub w następny wtorek.

Nawiązując do sobotniej konwencji Platformy Obywatelskiej Tusk powiedział, że chce pracować z ludźmi, którzy wierzą w misję rządu i w niego samego. Dodał jednak, że pozostali działacze partii mogą czuć się bezpiecznie, bo PO jest sporą partią i nie wszyscy muszą być funkcyjni. Donald Tusk mówił, że Polska może być zadowolona z ostatnich dwóch lat, ale Polacy niekoniecznie. Podkreślił, że przez dwa kolejne lata będzie chciał sprawić, aby obywatelom żyło się łatwiej.

Donald Tusk przyznał, że większość ludzi, spotkanych przez niego w Pułtusku, skarżyła się, iż mało zarabia. Jego zdaniem, najważniejszą decyzją ostatnich dwóch lat było podniesienie wieku emerytalnego. Szef rządu dodał, że odwiedził jedną z pułtuskich szkół, w której uczą się sześciolatki. Powiedział, że jest zbudowany postawą nauczycieli oraz zadowoleniem dzieci i rodziców.

Premier odwiedził też jedną z rodzin, wychowująca czworo dzieci. Został tam przyjęty obiadem. Powiedział, że chciałby dofinansować składki emerytalne dla rodziców opiekujących się licznym potomstwem. W przyszłym roku raczej nie będzie dodatkowych pieniędzy na politykę prorodzinną, można jednak przygotować korzystne dla rodzin rozwiązania prawne. Premier dodał, że polityce prorodzinnej i inwestycjom będą sprzyjać środki, uzyskane z Unii Europejskiej.

Pytany o dzisiejszą akcję Greenpeace w gmachu ministerstwa gospodarki, premier podkreślił, że obecnie nie ma potrzeby wzmocnienia ochrony instytucji państwowych. Podkreślił, że po akcjach Greenpeace nikt nie jest poszkodowany.