I za zawiadomieniem, i za listem otwartym stoi jedna i ta osoba.

To Monika Bal, specjalistka ds. PR, która współpracowała z izraelskimi firmami zbrojeniowymi, w tym m.in. Aeronautics i IAI. Jak sama przyznaje, generała Skrzypczaka zna od siedmiu lat. - Mieliśmy ten sam krąg znajomych, wśród których o generale nie mówiło się inaczej, jak WW. To skrót od Waldemar Wspaniały - mówi w rozmowie z dziennik.pl. 

Teraz zarzuca gen. Skrzypczakowi, że złożył fałszywe doniesienia do Służby Kontrwywiadu Wojskowego,co do rzekomego szantażowania go przez Mieczysława Bulla, wprowadzając tym w błąd organ państwowy, jak pisze o oficjalnych oświadczeniach. Wiadomo też, że poszło o jedno spotkanie z generałem Skrzypczakiem. Co się faktycznie na nim wydarzyło? 

***

Dorota Kalinowska: Pisze Pani list otwarty do premiera przeciwko wiceministrowi obrony narodowej i wnosi zawiadomienie do prokuratury. Jaki jest zarzut?

Monika Bal: Jeden główny: możliwość popełnienia przestępstwa przez gen. Waldemara Skrzypczaka. Chodzi o złożenie fałszywych doniesień do Służby Kontrwywiadu Wojskowego co do rzekomego szantażu przez Mieczysława Bulla.

Mowa jest o spotkaniu, do którego doszło jeszcze w pierwszej połowie roku.

Monika Bal: Tak, o spotkaniu, do którego doszło w pierwszej połowie marca, a nie jak podaje generał Skrzypczak - 7 kwietnia. To zresztą nie jedyne rozbieżności, bo w salonie domu państwa Skrzypczaków w ogóle nie padło słowo o przetargach na zbrojenie polskiej armii.

Zacznijmy od początku. Spotykacie się Państwo…

Monika Bal: …późnym popołudniem albo wczesnym wieczorem w pierwszej połowie marca w domu Skrzypczaków. Tak jak widywaliśmy się co jakiś czas, czysto towarzysko.

Kto jeszcze bierze udział w spotkaniu? 

Oprócz nas, czyli gen. Skrzypczaka, Mieczysława Bulla i mnie, była jeszcze jedna osoba dorosła. To żona wiceszefa MON. Pijemy kawę, rozmawiamy koło godziny i to na tematy niezwiązane ze zbrojeniówką, jeśli nie liczyć wypowiedzi WW, który chwali się przy każdej możliwej okazji, że buduje kolejne koncerny zbrojeniowe. Tuż przed wyjściem Mieczysław Bull mówi generałowi, że widział podpisane przez niego pismo, z którego wynika, że firma Elbit ma być dostawcą bezzałogowców dla Polski.

I jaka jest reakcja generała? Wyrzuca Bulla z domu? 

Nikt nikogo nie wyrzucał, choć widać było, że generał jest wyraźnie poruszony wiedzą Bulla. Obaj panowie postanowili się spotkać już po weekendzie i na spokojnie o tym porozmawiać. Wszyscy na koniec serdecznie się uściskaliśmy i wycałowaliśmy, jak zawsze. Nic nie wskazywało na to, że coś się zmieniło w ich relacjach.

Kiedy ostatecznie dochodzi do spotkania?

Ono nigdy nie miało miejsca. Nie udało się nam ani dodzwonić do generała, ani skontaktować się z nim SMS-owo. Generał nawet nie reagował na żadne SMS-y, a wysłaliśmy ich co najmniej kilka, wszystkie podobnej treści: "Zadzwoń proszę, jak będziesz miał chwilę. Mietek".

A ostatni SMS…

… został wysłany bodaj 7 kwietnia i brzmiał: "Waldek cokolwiek się wydarzy, nie mam z tym nic wspólnego. Bezskutecznie próbowałem się z tobą skontaktować i przekazać pewne informacje. Pozdrawiam. M".

Po braku reakcji ze strony generała uznaliśmy, że kolejne próby nie mają sensu. Bilingi rozmów też pokazują, że nie było kontaktu po marcowym spotkaniu.