Za różne rzeczy już przepraszałem, z pokorą przyjmuję ataki! Ale jest granica! - napisał na twitterze Michał Boni. Były minister został uderzony w twarz na spotkaniu polskich europosłów w MSZ. W rozmowie z TVN24 polityk PO przyznał, że rozważa kroki prawne wobec szefa Nowej Prawicy. . Zrobiłem to w miejscu dyskretnym, w saloniku MSZ, w obecności kilkunastu osób na poziomie - by oszczędzić p.Boniemu wstydu publicznego. Ku mojemu zdumieniu ta gnida, zamiast przysłać mi sekundantów żądając satysfakcji, natychmiast się tym pochwaliła!!! - napisał na swym profilu na Facebooku Janusz Korwin - Mikke.

Prezes Kongresu Nowej Prawicy powiedział IAR, że chodziło o sprawę uchwały lustracyjnej z 1992 roku, nakazywała ona szefowi MSW ujawnienie agentów SB i UB między innymi z grona parlamentarzystów. Na tej liście znalazł się Michał Boni, wyzwał mnie w telewizji od ostatnich, naobrażał, oświadczył, że trzeba być idiotą, by go posądzać o agenturalność, po czym przyznał się, że jednak był agentem. Nigdy nie raczył mnie przeprosić. Jeżeli człowiek został publicznie obrażony i nie ma innej satysfakcji, to dałem mu w pysk, zgodnie z tym, co zapowiedziałem" - przekonywał prezes KNP.  Jak powiedział Janusz Korwin-Mikke, to była sprawa honorowa. Nie uderzyłem go, żeby uderzyć, żeby go bolało, tylko było to symboliczne uderzenie, by odebrać mu honor. On w tym momencie powinien wystawić sekundantów, to normalne- stwierdził eurodeputowany KNP.

MSZ zapowiada, że sprawę skieruje do prokuratury.