Patryk Jaki podkreślił jedynie, że powodem usunięcia Kurskiego są wielokrotnie opisywane przez media "ekscesy drogowe" byłego europosła, które szkodziły wizerunkowi Solidarnej Polski.

Dodał, że decyzja zapadła na zarządzie partii i do czasu kiedy Kurski nie otrzyma w tej sprawie uzasadnienia pocztą, politycy Solidarnej Polski nie będą komentować decyzji.

Z kolei Kurski najpierw skomentował decyzję Zbigniewa Ziobry na Twitterze:

W rozmowie z gazeta.pl wyjaśnił, że o wyrzuceniu go z partii dowiedział się z mediów.

- To wygląda na sąd kapturowy. Na tle takiego standardu wyrzucanie nas z PiS kilka lat temu jawi mi się jako urocza feeria wyżyn kultury demokratycznej. Wersalu savoir vivre i dobrego stylu - stwierdził Kurski.

Powód podany przez SP nazwał "kabaretowym pretekstem".

Jacek Kurski jest znany ze swoich"wyczynów" za kierownicą. Nieraz złapano go, gdy pędził zdecydowanie za szybko, albo nieprzepisowo parkował. Ostatnio polityk Solidarnej Polski i warszawska "jedynka" do Parlamentu Europejskiego był o włos od zdemolowania radiowozu policji.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kurski nawywijał za kierownicą BMW. Nieomal zdemolował radiowóz>>>>

Trudno jednak uwierzyć, że drogowe piractwo było faktycznym powodem usunięcia Kurskiego z partii. W wyborach do europarlamentu Kurski osiągnął bardzo słaby wynik. Po tej porażce oskarżał wszedł w otwarty konflikt z liderem partii, Zbigniewem Ziobrą, którego oskarżał o zaangażowanie w kampanię Tomasza Adamka. Bokser miał osłabić szanse Solidarnej Polski w wyborach.

A to dlatego, że w czasie kampanii wyszło na jaw, że Adamek ma na koncie poratowanie po alkoholu w USA, za co został skazany. Zbigniew Ziobro bronił wtedy Adamka i odcinał się Kurskiemu.

Dziś Kurski twierdzi, że Ziobro wyrzucił go z zemsty. - To jest decyzja Zbigniewa Ziobry w zemście za zmuszenie go przeze mnie do podpisania konsolidacji prawicy. Gołym okiem widać, że gdyby zjednoczenie prawicy pozostawić negocjacjom Ziobry i Gowina, trwałoby to całymi miesiącami i skończyło się niczym. Tak jak niczym skończyło się negocjowane przez nich połączenie sił na wybory europejskie - mówi Kurski gazecie.

Zdaniem Kurskiego projekt SP był testem przywództwa Ziobry, który chciał sprawdzić czy będzie sukcesorem Jarosława Kaczyńskiego i czy stanie się delfinem polskiej prawicy. Kurski stwierdził, że Ziobro ten test oblał i przeżywa dramat. Delfin okazał się leszczem, wyposażonym w charyzmę trzęsącej się galarety - dodał.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ziobro odcina się Kurskiemu i mówi o "złej baletnicy">>>