Kiedy Jarosław Kaczyński miotał oskarżenia o wyborcze fałszerstwa, zrozumiałam, że niczego się nie nauczył- mówiła na konwencji PO podsumowującej wybory samorządowe, premier Ewa Kopacz. Czas spojrzeć prawdzie w oczy. Pana klęski nie biorą się ze spisków. One biorą się z tego, że nie rozumie pan Polaków. Oni nie chcą seansów nienawiści, chcą spokojnego kraju. A tego prezes PiS nie gwarantuje. Nie może być zgody na politykę nienawiści - grzmiała szefowa PO.

Premier odniosła się też do marszu PiS 13 grudnia. Przypominamy sobie drogę, jaką przebyliśmy od 13 grudnia 1981. Żyjemy w wolnej Polsce, która o lata świetlne jest odległa od mrocznego kraju, gdzie czołgi tłumiły marzenia o wolności - mówiła. Świętując 13 grudnia nie zapominamy, że stan wojenny okupiony został krwią Polaków. Pamiętamy górników z kopalni "Wujek" i robotników z Lublina. Oburza mnie więc, że ta data jest cynicznie wykorzystywana do celów politycznych. Nie można bowiem porównywać dzisiejszej Polski do Polski czasów stanu wojennego - ostro mówiła.

Przypomina, że prezesowi PiS nic nie grozi za demonstrację. Wróci po niej do domu, by cieszyć się przywilejami lidera opozycji i posła na Sejm - stwierdziła. Mówiąc o przyszłorocznych wyborach, zauważyła, że przed Polakami stoi odpowiedź na pytanie, czy chcą żyć w kraju kłótni, spisków, podejrzeń i tematów zastępczych, skonfliktowanych z Europą, czy też chcą, by władza rozwiązywała ich problemy. Ma nadzieję, że tak, jak podczas wyborów samorządowych, Polacy opowiedzą się za spokojem i nowoczesnością.

ZOBACZ TAKŻE: Watykan pogroził palcem i wszyscy biskupi wycofali się z marszu PiS>>>