"Aferę stoczniową wykryliśmy przypadkiem"
- Tusk płynie Titanikiem do Araba
- Kamiński opijał odejście z CBA
- Kamiński: Agentowi "Tomkowi" grozi śmierć
- Prokuratura: Kamiński nie złamał prawa
- Mimo wszystko ktoś chce kupić stocznie?
- Kaczyński wątpi w uczciwość rządu Tuska
- Tusk ujawnił papiery o tarczy CBA. Zobacz!
- "Posłów czeka hazard konstytucyjny"
- Kamiński mija się z prawdą? Oto dokumenty
- "CBA nie było tak gorliwe za rządów PiS"
- Szef CBA: Prokurator nie patrzył mi w oczy
- Końcówka szefa CBA: Bóg z nami, ch... z nimi
- Agent Tomek zostaje w CBA
- "Kamiński usunięty, bo wykrył dwie afery"
- Kamiński: Nie było stoczniowego inwestora
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"UJAWNIŁEM AFERĘ, DOSTAŁEM ZARZUTY"
Mariusz Kamiński sugerował też, że postawienie mu zarzutów w sprawie afery gruntowej to efekt ujawnienia nieprawidłowości w przygotowaniu ustawy hazardowej i uderzenia w PO. "25 sierpnia odbyła się pięciogodzinna narada w Prokuraturze Krajowej z udziałem Edwarda Zalewskiego na temat postawienia mi zarzutów" - stwierdził.
Zdaniem byłego szefa CBA, nikt w maju nie mówił o zarzutach dla niego. "28 kwietnia byłem przesłuchiwany i prokurator powiedział mi, że nie ma zamiaru stawiać w tej sprawie zarzutów, chyba że dostanie takie polecenie na piśmie od swoich przełożonych" - relacjonował Kamiński.
"TO MARCZUK-PAZURA PROPONOWAŁA PRZESTĘPSTWO"
Weronika Marczuk-Pazura - według Kamińskiego - podobnie jak stocznie, też nie była w ogóle rozpracowywana przez CBA. Słynny agent Toemk poznał ją, gdy budował swoje kontakty. "Dochodzi czasami do sytuacji, że osoby poznane w tym innym świecie składają propozycje przestępcze. Kilka miesięcy temu pani Marczuk-Pazura zaczęła składać propozycje przestępcze" - stwierdził były szef CBA.
Zaprzeczył też, by operacja wymierzona w Jolantę Kwaśniewską była porażką. Tu słynny agent Tomek kupił dom w Kazimierzu, chcąc udowodnić, że tak naprawdę należy on do byłej prezydentowej, która wcześniej kupiła go na podstawioną osobę. Miał to być sposób na ukrycie nielegalnych dochodów.
Kamiński nie chciał zdradzić szczegółów - przyznał tylko, że była to operacja specjalna, budżet wcale nie stracił pieniędzy, a w całej sprawie będą postawione zarzuty.
"ODWOŁANO MNIE NIELEGALNIE. IDĘ DO SĄDU"
Mariusz Kamiński nie godził się z pozbawieniem go stanowiska, dlatego zamierza iść do sądu. "Będę chciał na drodze sądowej wykazać, że decyzja premiera Tuska była decyzją nielegalną" - oświadczył.
"Uważałem Tuska za premiera mojego państwa, współpracę z nim uważałem za niezbędną. Premier podkreslał na spotkaniach z kolegium ds. specsłużb, jak dobrze wspólpracuje mu się z CBA. Chwalił Biuro chyba bardziej niż inne służby" - wspominał Kamiński. "Miałem poczucie satysfakcji, że można działać ponad podziałami" - mówił o początkach współpracy z premierem.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!