Chińczycy zatrzymali Amerykanów na Mount Everest
O Mount Everest mówi się zazwyczaj w doniesieniach sportowych, kiedy kolejni alpiniści zdobywają najwyższy szczyt na naszym globie. Dziś na szczyt dotarła polityka. Po chińskiej stronie zatrzymano kilku Amerykanów, którzy wzywali do niepodległości Tybetu i protestowali przeciwko letniej olimpiadzie w Pekinie.
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W jednej z baz wywieszono transparent z hasłem: "Jeden świat, jedno marzenie, wolny Tybet 2008". Chińczycy błyskawicznie zareagowali. Z obozu zabrano trzy osoby, które
wywiesiły transparent i kamerzystę. Protest zorganizowali działacze ugrupowania Studenci na rzecz Wolnego Tybetu.
Jutro w Pekinie ma być podana trasa, jaką do Pekinu zostanie przyniesiona pochodnia z olimpijskim ogniem na igrzyska 2008 roku. Przedstawiciele Chin chcą, by zaniesiono ją na najwyższy szczyt
świata na granicy Nepalu z Tybetem (8850 m n.p.m.).
Aby sprawdzić, czy jest to możliwe, wspinaczkę trenuje 70 Chińczyków. Studenci na rzecz Wolnego Tybetu uważają, że chiński rząd chce wykorzystać igrzyska olimpijskie 2008 do ukrycia brutalnej okupacji Tybetu i zamierza pokazać światu fałszywy obraz szczęśliwych Tybetańczyków.
Chiny twierdzą, że władzę nad Tybetem sprawują od wieków. Dlatego w 1950 roku, po proklamowaniu Chińskiej Republiki Ludowej, został zajęty przez chińską armię, a przywódca
Tybetańczyków Dalajlama musiał uciekać z kraju.
Studenci na rzecz wolnego Tybetu mają 650 oddziałów w ponad 30 krajach i około 20 tysięcy członków.




































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!