Ratownicy uwolnili zasypanego gruzem w Londynie
Huk, trzask, a - według świadków - odgłosy eksplozji słychać było w budynku, w pobliżu londyńskiej siedziby Scotland Yardu. Budynek częściowo się zawalił. Przez kilka godzin pod gruzami na pomoc czekał robotnik budowlany. Ratownikom udało się go wyciągnąć. Trafił do szpitala, jego stan jest stabilny.
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kompletnie zniszczone są dwa najwyższe piętra czteropiętrowego budynku oddalonego o około stu metrów od siedziby Scotland Yardu. Uwięziony mężczyzna był prawdopodobnie robotnikiem budowlanym. Ratownicy mogli cały czas z nim rozmawiać, ale akcja wydobycia mężczyzny trwała kilka godzin, bo cały czas była groźba, że zawali się reszta konstrukcji. Na szczęście ratownicy w końcu dotarli do zasypanego.
Ranny natychmiast trafił do szpitala. Lekarze nie chcą jednak na razie mówić o jego obrażeniach. Informują tylko, że stan mężczyzny jest stabilny. Podobno w tej katastrofie budowlanej ucierpiała jeszcze jedna osoba.
O niebywałym szczęściu może mówić kierowca furgonetki, zaparkowanej przy Dean Farrar Street, przy której stoi budynek. Zdążył wysiąść chwilę przed tym, jak na auto spadł wielki kamień z walącego się budynku.
Policja stara się wyjaśnić przyczyny katastrofy. Na razie funkcjonariusze twierdzą, że nic nie wskazuje, by coś wybuchło. Stawiają raczej na błędy przy remoncie budynku i uszkodzenia jego struktury.
W biurowcu mieści się m.in. biuro Hazel Blears, ubiegającej się o funkcję wiceprzewodniczącej Partii Pracy.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!