Dowódca sił bezpieczeństwa Francisco Manuel Cordova, który uczestniczył w oficjalnych uroczystościach w mieście Los Mochos, drogę powrotną do stolicy stanu, Culiacan, odbywał śmigłowcem, podczas gdy jego obstawa policyjna wracała samochodem.

Policja przypuszcza, że celem przestępców, którzy spodziewali się, że Cordova będzie powracał tą samą drogą, było zamordowanie szefa stanowej służby bezpieczeństwa w odwet za wykrycie poprzedniego dnia liczącej 120 hektarów plantacji marihuany.

Cordova kieruje zarówno siłami policyjnymi, jak wojskowymi prowadzącymi walkę z gangami narkotykowymi.

W zasadzce urządzonej przy wjeździe na autostradę z szosy koło miasta Guasave zginął również przypadkowy przechodzień.

Odkryta prze policję plantacja należała do nieuchwytnego od lat dla sił bezpieczeństwa bossa kartelu narkotykowego działającego w Sinaloa, Joaquina Guzmana, zwanego "El Chapo".

Marihuana, której 120 ton można było uzyskać ze skonfiskowanej plantacji, wystarczyłaby do wyprodukowania 60 milionów "papierosów" o wartości rynkowej w sprzedaży detalicznej ocenianej na 158 milionów dolarów.

Plantacja znajduje się niedaleko granicy USA, w pobliżu głównej autostrady prowadzącej przez meksykański stan Dolna Kalifornia.

W chwili gdy wkroczyły tam wojsko i policja, na plantacji pracowało około 60 osób.

Według oficjalnych szacunków, Meksyk, przez który prowadzą główne szlaki przemytu narkotyków do Stanów Zjednoczonych, wyprodukował w 2009 roku 19 ton marihuany.

Meksykańskie kartele narkotykowe oprócz produkowanej w kraju marihuany przemycają masowo na rynek USA m.in. kokainę i heroinę z Ameryki Południowej.

Od czasu objęcia stanowiska prezydenta Meksyku w grudniu 2006 roku przez prezydenta Felipe Calderona, w walkach między rywalizującymi między sobą kartelami narkotykowymi zginęło ponad 40 tys. Meksykanów.