Podkreślają też, że jego ustalenia są sprzeczne z raportem MAK-u, który w całości obwinia stronę polską.

O raporcie komisji szefa MSWiA Jerzego Millera i dymisji ministra obrony narodowej Bogdana Klicha obszerniej napisały w swych internetowych wydaniach "New York Times" i "Wall Street Journal", powstrzymując się jednak od komentarzy.

Inne media relacjonowały raport za agencjami. Najważniejsze fragmenty doniesień z Polski, podkreślające częściowe obciążenie odpowiedzialnością Rosjan, ukazywały się na paskach w telewizji CNN i Fox News.

"Władze polskie obwiniły zarówno polską załogę samolotu, jak i rosyjskich kontrolerów lotu za katastrofę w 2010 r., w której zginął prezydent Lech Kaczyński i 95 innych osób" - pisze w korespondencji własnej "New York Times".

Dziennik relacjonuje, że "według raportu rosyjscy kontrolerzy lotów błędnie potwierdzili pilotom, że Tupolew znajdował się na właściwej pozycji do podejścia do lądowania na lotnisku w Smoleńsku".

W korespondencji przytacza się krytykę raportu wygłoszoną przez wiceprzewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych rosyjskiej Dumy (izby niższej parlamentu) Andrieja Klimowa. Powiedział on agencji AP, że raport opracowano kierując się względami sytuacji politycznej w Polsce.

"Polska obwinia Rosję za katastrofę lotniczą" - to tytuł artykułu Marcina Sobczyka zamieszczonego na stronie internetowej "Wall Street Journal".

"Ustalenia komisji (Millera) częściowo zaprzeczają konkluzjom wcześniejszego raportu ogłoszonego przez Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) z siedzibą w Moskwie, który całą winą obarczył stronę polską, stwarzając napięcie w stosunkach między Polską a Rosją, które poprawiały się od 2008 r." - napisał autor.

Dodał, że w polskim raporcie podkreślono, iż nie ma żadnych dowodów, jakoby piloci Tupolewa byli pod presją prezydenta lub innych pasażerów, aby koniecznie wylądować w Smoleńsku.

Publicysta "WSJ" przypomina, że wcześniej rosyjski minister obrony Siergiej Iwanow oświadczył, iż kontrolerzy lotów nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za katastrofę, gdyż nie mieli prawa zabronić pilotom lądować.