Jego kandydaturę na szefa Komisji Europejskiej na szczycie w Brukseli blokować będzie tylko brytyjski premier David Cameron, choć niezbyt zadowolonych z Junckera będzie więcej.

Brytyjskie zarzuty w stosunku do Junckera dotyczą dwóch głównych spraw – tego, że procedura jego wyboru jest zbyt federalistyczna, jak i on sam jest postrzegany jako zwolennika ściślejszej integracji. Zgodnie z postanowieniami traktatu lizbońskiego, kandydata na szefa Komisji będzie zgłaszać frakcja, która zdobyła najwięcej mandatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego, a przywódcy państw powinni to wziąć pod uwagę.

Taka procedura oznacza zwiększenie pozycji europarlamentu kosztem rządów państw członkowskich, więc dążący do rozluźnienia swoich relacji z Brukselą Londyn z definicji odrzuca kandydatów PE. Dodatkowo dochodzi fakt, że Juncker opowiada się za ścisłą integracją będzie blokował starania Cameron o przedefiniowanie na nowo miejsca jego kraju w Unii.

Czytaj więcej: Cameron uderza w Junckera: Koniec ze zbyt żądną władzy Brukselą>>>

Obawy o osłabienie pozycji państw narodowych wysuwały też Szwecja i Holandia, ale ostatecznie zdecydowały, że w przypadku głosowania poprą Junckera. Z jego ewentualnego wyboru nie będą też zadowoleni Węgrzy, choć premier Viktor Orban zrezygnował z blokowania tej kandydatury.

Juncker jako premier Luksemburga był wśród tych zachodnioeuropejskich polityków, którzy najmocniej krytykowali węgierskie reformy konstytucyjne i zarzucali Orbanowi łamanie europejskich standardów. Z kolei w Polsce – która Junckera popiera – a także w krajach bałtyckich obawy budzi jego stosunek do Rosji. Po rozpoczęciu konfliktu na Ukrainie był on przeciwny zbyt zdecydowanych sankcji przeciw Moskwie.

Pewne wątpliwości Juncker w Europie budzi także ze względu na swój charakter. Jest on raczej typem eurokraty – zwolennika zakulisowych negocjacji i spokojnego szukania kompromisu – niż charyzmatycznego przywódcy. Tymczasem niska frekwencja w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego i duży odsetek głosów oddany na ugrupowania spoza politycznego mainstreamu pokazały, że wyborcy są zmęczeni tego typu brukselską polityką. Trudno się zatem spodziewać po Junckerze, że będzie dążył do reform oczekiwanych przez wyborców.