Igor Striełkow w rozmowie ze wspierającym separatystów serwisem "Rosyjska Wiosna" relacjonował, że ludzie, którzy jako jedni z pierwszych przyjechali na miejsce tragedii i zbierali ciała ofiar, mieli mu relacjonować, że część z nich była "nieświeża".

- Ludzie umarli nawet kilka dni wcześniej - wyjaśniał Striełkow, były oficer FSB. Powoływał się na dwie osoby, które mówiły mu o bardzo ostrym zapachu rozkładających się zwłok. Zdaniem separatysty byłoby to dość nietypowe zaledwie pół godziny po katastrofie, tym bardziej że pogoda nie była upalna. Striełkow dodał, że nie ręczy za prawdziwość tych relacji - potwierdzić je mogą tylko lekarze patolodzy.

Lider separatystów sugerował, że na pokładzie samolotu przewożone były nie tylko zwłoki, ale także znaczna ilość środków medycznych i krew.

Separatyści odrzucają odpowiedzialność za zestrzelenie malezyjskiego boeinga 777 nad terytorium Ukrainy. Rosyjskie Ministerstwo Obrony ogłosiło natomiast, że w dniu katastrofy zanotowało aktywność ukraińskiego systemu rakietowego BUK (CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>). To właśnie tego rodzaju system jest w stanie zestrzelić samolot lecący nawet kilkadziesiąt kilometrów nad ziemią. Maszyna Malaysian Airlines w chwili strącenia znajdowała się na wysokości 10600 metrów.

CZYTAJ WIĘCEJ: Strzelali rosyjscy żołnierze? Ukraina pokazuje nowe dowody >>>

ZOBACZ TAKŻE: W katastrofie boeinga 777 zginęły całe rodziny >>>