Pijany Polak potrącony przez radiowóz
Pijany 30-letni Polak, który w niedzielę rano przebiegał przez autostradę w regionie Marche w środkowych Włoszech, został potrącony przez samochód policji drogowej i z ciężkimi obrażeniami trafił do szpitala.
- Wypadek auta z "elką". Zginął instruktor
- Auto wbiło się w wiadukt. Kierowca uciekł
- Polacy mają w nosie policję. Piją i jadą
- Prawo jazdy będzie odbierane na zawsze
- Jechał pijaną karetką. Dwa dni potem zmarł
- Po pijanemu zorganizował dzieciom kulig
- Wypadek karetki. Cztery osoby ranne
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według relacji świadków mieszkający w miejscowości Fermo Polak, pracujący jako murarz, w stanie upojenia alkoholowego o godz. 4 nad ranem szedł zygzakiem wzdłuż autostrady A14. Jeden z przejeżdżających kierowców zawiadomił policję o pijanym mężczyźnie. Wezwanie przyjął patrol "drogówki", który natychmiast udał się na miejsce.
Już po wypadku policjanci powiedzieli swojemu przełożonemu, że ich radiowóz jechał bardzo wolno z powodu ograniczonej widoczności. Nagle funkcjonariusze zobaczyli przed swoim autem mężczyznę, przebiegającego przez autostradę. Kierowca twierdzi, że zdołał uniknąć potrącenia Polaka, ale mężczyzna - według jego wersji - wpadł na bok samochodu i przewrócił się. Policjanci zawieźli go do szpitala w Ankonie, gdzie stwierdzono u niego uraz czaszki i inne obrażenia.
Dochodzenie w sprawie wypadku wszczęła prokuratura z miasta Fermo.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!