Polak potrafi pędzić bimber
Braha, bukwica - te słowa doskonale znają miłośnicy bimbru. Ale mało kto wie, jak ważne miejsce w historii Polski ma samogon. Zastępował walutę, rozwiązywał konflikty, wytyczał nawet granice naszego kraju. A wkrótce jego produkcja może stać się legalna. Dzięki Platformie Obywatelskiej.
- Bimber podbija Polskę
- Dramat. Zabraknie cukru
- Zagłębie z Lublina ma 32-milionowy budżet
- Palikot zachęca do pędzenia bimbru
- Chcą być sławni z dobrego bimbru
- Pojezierze Gostynińskie - w krainie żwawego borsuka
- Palikot zalegalizuje bimber
- Zobacz, jak pędzą bimber w muzeum
- Policja odkryła supernowoczesną bimbrownię
- Żwyność podrożeje. Mróz wybił zboża
- Litewski Kościół kontra bimbrownicy
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dla przyjemności pędzą alkohol artyści, urzędnicy, lekarze. Zarobkowo chłopi. Prawo uznaje ich za przestępców, ale to może się zmienić. Sejmowa komisja Przyjazne Państwo pracuje nad ustawą legalizującą produkcję alkoholu domowymi sposobami. Kto jak kto, ale Janusz Palikot na alkoholu się zna. Zaczynał od produkcji win na włoskiej licencji, potem jego spółka miała udziały w Polmosie Lublin. Mimo to twierdzi, że takiego alkoholu jak dobra domowa produkcja ze świecą szukać. Dlatego trzeba ją zalegalizować i pokazać światu, bo mamy się czym chwalić. Przewiduje, że Sejm może głosować zmiany nawet już za trzy miesiące.
– Dla pospólstwa pędzi się gorszy, a dla "szych" lepszy – przyznaje podlaski znawca bimbru. Choć zapewnia, że "tym się nie zajmuje", tajniki produkcji zna w najdrobniejszych szczegółach. Trzeba najpierw przygotować zacier, najlepiej ze zboża, zmielonego. Zmieszać z wodą, dodać cukier i drożdże, a jak braha (zacier) sfermentuje, podgrzać w kotle. Alkohol odparowuje, schłodzony wodą skrapla się w rurkach. – Procenty sprawdza się, podpalając kilka kropli na łyżce. Najważniejsze, żeby pierwszego i ostatniego litra nie brać. Bo na początku kapie metylowy i to od niego się ślepnie, a na końcu sama woda, chociaż też ma zapach samogonki – opowiada.
Nieuczciwi bimbrownicy jednak mieszają taki destylat, czasem dodając taniego "ruskiego" spirytusu. – Po takim świństwie łeb na drugi dzień trzeszczy, oczy wywala i gębę na drugie strone wykręca – obrazowo przedstawia skutki picia byle jakiego specyfiku.
Duch puszczy
Na Podlasiu produkcja kwitnie na potęgę, to stolica polskiego bimbrownictwa. Najlepszy trunek trafia do warszawskich urzędów, ministerialnych gabinetów, nawet na stoły hierarchów różnych wyznań i nie odbywa się bez niego żadna oficjalna uroczystość w województwie. – Wiadomo, że straż pożarna czy wójt na festyn sam sobie nie wyprodukuje. Tradycja jest silniejsza od litery prawa – zauważa poseł klubu Lewicy z Podlasia dr Jarosław Matwiejuk, z zawodu prawnik. Twierdzi, że sam nie gustuje w lokalnym trunku. Duch puszczy, księżycówka, świtezianka, deptana, prymucha, bukwica – to podlaskie specjały.
Czytaj dalej >>>





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!