Niedźwiadek, który kilka tygodni temu zaatakował turystów na tatrzańskim szlaku, utonął - podaje radio RMF, które dotarło do wyników sekcji. Śledczy podejrzewają, że turyści ukamienowali misia. Ci tłumaczą, że tylko wepchnęli go do potoku.
Skąd wątpliwości prokuratury? Niedźwiadek był cały zakrwawiony. Jak twierdzi RMF - powołując się na wynik sekcji zwłok - także chory i osłabiony. Biegli znaleźli bowiem w jego organizmie groźne bakterie.
Śledczy mają więc twardy orzech do zgryzienia. Bo turyści tłumaczą, że spokojnie szli przez Dolinę Chochołowską, a niedźwiadek zaatakował ich, rozszarpał plecak, a oni tylko wepchnęli agresywnego zwierzaka do potoku. Nie potrafią wytłumaczyć, skąd na ciele utopionego misia wzięły się krwawe rany.
Za brutalne zakatowanie niedźwiadka grożą im dwa lata więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|