Lubelski oddział Prokuratury Krajowej zgarnął w ubiegłym tygodniu kolejnych siedmiu celników. "Postawiliśmy im zarzuty przyjmowania łapówek - mówi "Dziennikowi Wschodniemu" Andrzej Markowski, naczelnik wydziału zwalczania przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej w Lublinie. W ten sposób liczba zawieszonych w aferach łapówkarskich na przejściach granicznych Lubelszczyzny przekroczyła 100 osób.

W czasie zawieszenia celnicy dostają połowę pensji i mają opłacane składki zdrowotną i ZUS. Oznacza to, że prócz składek dostają od państwa około tysiąca złotych miesięcznie - nawet przez kilka lat, bo tak długo toczyć się może sprawa o korupcję przed sądem.

Takie przywileje celnicy wywalczyli sobie ubiegłorocznymi protestami. Do marca ubiegłego roku tracili pracę od razu po aresztowaniu czy skierowaniu do sądu aktu oskarżenia.

W Polsce około połowy spraw przeciwko celnikom kończy się uniewinnieniem.