Afera Polaka-kandydata na prezydenta Litwy
Choć Waldemar Tomaszewski w wyborach prezydenckich na Litwie nie zebrał zbyt wielu głosów, o tym, że w ogóle kandydował, Litwini szybko nie zapomną. Ich Państwowa Inspekcja Podatkowa doszukała się naruszeń w sprawozdaniu finansowym z kampanii Polaka. Sprawą może się nawet zająć prokuratura.
- Rosja zacznie wojnę mleczną z Litwą?
- Na Litwie były tajne więzienia CIA
- Kraje bałtyckie pociągną na dno Europę?
- Farfał odetnie rodaków od TVP Polonia?
- Polskie nazwiska pod europejską lupą
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Po kontroli sprawozdań kandydatów Inspekcja wykryła, że sztab wyborczy Tomaszewskiego kupił tzw. karty paliwowe "Lukoilu”. To miały być bony uprawniające do
zakupu paliwa przez jeżdżących po kraju agitatorów. Niestety, Inspekcja twierdzi, że nie rozliczono się ze zużycia tych kart. Sugeruje się, że zostały wykorzystane w inny sposób
niż deklarował sztab Tomaszewskiego.
Inspekcja przekazała informację o naruszeniach Głównej Komisji Wyborczej z zaleceniem skierowania sprawy do prokuratury - czytamy na polonijnej stronie infopol.lt/pl.
Przedstawiciele partii Tomaszewskiego - Akcji Wyborczej Polaków na Litwie - twierdzą, że karty zostały wykorzystane właściwie, bo do tankowania wypożyczonych na potrzeby kampanii aut. Jednak
Inspekcja Podatkowa zastanawia się, dlaczego sztab wyborczy Polaka wynajmował samochody od 26 prywatnych osób i - co najdziwniejsze - nie zawsze od właścicieli tych
samochodów.
Według serwisu infopol.lt/pl kandydatowi grozi kara grzywny w wysokości od 100 do 3000 litów w przypadku błędnie prowadzonej rejestracji darowizny na rzecz kampanii oraz od 2000 do 10000
w przypadku nieścisłości w rozliczeniu datków na kampanię wyborczą.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!