Życie dziennikarza warte 300 tys. zł
Dwóch gangsterów, którzy planowali zabójstwo Piotra Najsztuba, wkrótce zasiądzie na ławie oskarżonych. Prokuratura Apelacyjna w Warszawie przygotowała akt oskarżenia w tej sprawie. Dokument właśnie trafił do sądu. Teoretycznie Arkadiusz W. i Paweł G. mogą dostać nawet dożywocie - pisze DZIENNIK.
- Autor napadu stulecia wpadł w ręce CBŚ
- Chcieli zabić Najsztuba i idą za kratki
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Powiązani z mafią pruszkowską gangsterzy oferowali zabójcy 300 tys. złotych. 10 procent tej kwoty jako zaliczkę przed wykonaniem "wyroku", a resztę już po egzekucji. Dla potencjalnego zabójcy przygotowali nawet plan działania. Dziennikarz miał zginąć w Krakowie od strzału z karabinu. Zabójca miał strzelać z wynajętego mieszkania.
Gdyby ten plan nie wypalił, przestępcy brali pod uwagę użycie pistoletu i polowanie na dziennikarza w innym miejscu. Ale oskarżonym, mimo zabiegów, nie udało się znaleźć chętnego. "Obu został postawiony zarzut nakłaniania do zabójstwa z użyciem broni palnej. Grozi im za to od 8 do 25 lat więzienia, a nawet dożywocie" - mówi prokurator Jacek Mularzuk z Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. "Biorąc pod uwagę fakt, że do zabójstwa nie doszło, wyrok może być łagodniejszy" - dodaje Mularzuk.
Sprawę będzie prowadził Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim, ponieważ tutaj mieszka jeden z oskarżonych. Drugi jest zameldowany w niewielkiej miejscowości w okolicach Piotrkowa. Zarówno Paweł G., jak i Arkadiusz W. mają za sobą kryminalną przeszłość. Zamieszani byli m.in. w kradzież samochodów. G. był już w przeszłości oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Właśnie prawdopodobnie wśród „kolegów” poznanych w więzieniu mężczyźni szukali wykonawcy wyroku. Jakie mają związki z jednym z bardziej znanych polskich dziennikarzy? Nie wiadomo. Piotr Najsztub w rozmowie z DZIENNIKIEM mówi, że nie zna ani Arkadiusza W., ani Pawła G.
O wyroku na dziennikarza zaczęło być głośno w maju 2003 roku. Wtedy Piotr Najsztub był jeszcze redaktorem naczelnym "Przekroju". Były dziennikarz "Gazety Wyborczej", a obecnie prowadzący razem z Jackiem Żakowskim program "Talk2Szok" w TV4 dowiedział się o całej sprawie od oficerów Centralnego Biura Śledczego. Do teraz Najsztub był przesłuchiwany w tej sprawie dwukrotnie, najpierw w 2003 roku, potem dwa lata później. Śledztwo w tej sprawie jednak nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. "Wciąż nie poznałem odpowiedzi, kto i za co chciał mnie zabić" - mówi dziennikarz.
Dopiero w 2006 roku funkcjonariuszom CBŚ udało się zatrzymać przestępców. Nie ustalono jednak, kto stał za ich plecami. Motywem zabójstwa miały być kwestie finansowe. Wedle spekulacji prasowych za całą sprawą miał stać znany przedsiębiorca, właściciel jednej z firm budowlanych. Najsztub wraz z żoną Sylwią opiekował się jego córką, która postanowiła uciec od dotychczasowego życia. Mieszkała wtedy kilka miesięcy w domu dziennikarza. Jako jeden z powodów wymieniano też problemy finansowe Najsztuba i jego długi.
Jerzy Jachowicz, publicysta DZIENNIKA, przyznaje, że Piotr Najsztub nie jest jedynym dziennikarzem demaskującym tajemnice świata przestępczego, kulisy władzy bądź przekręty brudnego biznesu, na którego zlecono egzekucję. "Swego czasu takie zagrożenie pojawiło się nad Anną Marszałek. Do mnie również docierały sygnały ze środowisk przestępczych o zamiarach <skrócenia mnie o głowę>. Groźby te nigdy nie zostały <wcielone w życie>. Podobnie ma się rzecz z Najsztubem. Zabójstwo dziennikarza, w ramach zemsty za jego zawodową działalność, musiałoby wywołać wstrząs opinii publicznej" - mówi Jachowicz.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!