Katowicka prokuratura ogłosiła, że w sprawie śmierci półrocznej Magdy z Sosnowca rozpatruje wątek celowego pozbawienia dziecka życia i udziału osób trzecich. Wiadomo też, że śledczy przyjrzeli się zawartości twardego dysku komputera małżeństwa Waśniewskich. Według informacji "Faktów" TVN znaleziono tam ślady wyszukiwania w internecie informacji o organizacji pogrzebu, zakupu trumny i wypłaty zasiłku pogrzebowego.

To jakieś bzdury wyssane z palca! Ktoś chce nas społecznie zabić! Dopiero co prokuratorzy z Katowic mówili mi zupełnie przeciwne rzeczy. Teraz wychodzimy na morderców - żalił się w rozmowie z "Super Expressem" Bartłomiej Waśniewski. Przyznał też, że obawia się linczu. Co będzie, gdy wyjdziemy na ulicę? Co będzie, jak nas ludzie zlinczują? Już kilkanaście minut po emisji wiadomości musiałem opuścić rolety antywłamaniowe. Pod mieszkaniem od razu pojawili się jacyś ludzie - dodaje.

Waśniewski próbuje także zbijać argumenty prokuratury. Twierdzi, że informacji o zasiłku pogrzebowym czy cenach trumien szukali z żoną przed pogrzebem Madzi, a nie przed jej śmiercią. O znalezionej w mieszkaniu kartce, na której - według doniesień mediów - miało być wypisanych 11 powodów, dla których warto zabić dziecko, mówi: Czy ktoś sądzi, że planując morderstwo zostawilibyśmy coś takiego w mieszkaniu?

Z tym czadem to też jakaś paranoja. Wynajęliśmy mieszkanie, które ogrzewane jest zwykłymi piecami kaflowymi. Szukaliśmy informacji o zaczadzeniu dla własnego bezpieczeństwa! Zwłaszcza Kasia się bała o nas wszystkich, bo do tej pory zawsze mieszkała w lokalu, gdzie było centralne ogrzewanie. Tymczasem teraz zrobili z nas zwierzęta, które chciały zatruć dziecko - mówi Waśniewski.