Polski pustelnik z Wolverhampton nie żyje
Przez ponad 35 lat żył samotnie. W namiocie rozstawionym na pasie zieleni oddzielającym dwie jezdnie obwodnicy w brytyjskim mieście Wolverhampton. Niestety, 87-letni Józef Stawinoga zmarł wczoraj rano. Był pustelnikiem, który doczekał się tysięcy fanów na portalu internetowym Facebook.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Józef Stawinoga do Wielkiej Brytanii dotarł podczas II wojny światowej. I już tam został. Ożenił, się pracował. Aż nagle coś pękło. Z sobie tylko znanych przyczyn, na początku lat siedemdziesiątych rozbił namiot za zadrzewionej wysepce dzielącej jezdnie obwodnicy Wolverhampton i zamieszkał w nim, oddzielony od ludzi sznurami pędzących samochodów.
Władze miejskie dały się przekonać tłumaczeniom znajomych pustelnika z wyboru, że cierpi on klaustrofobię wywołaną pobytem w barakach obozu jenieckiego. Nie wyeksmitowały go z jego lokum. Dowożono mu zapasy jedzenia i ciepłe posiłki z pomocy społecznej. Cztery lata temu wymieniono Stawinodze jego rozpadający się już namiot na nowy.
Kiedy rozeszła się dzisiaj wiadomość, że Józef Stawinoga zmarł, rozsiani po całym świecie fani współczesnego pustelnika wśród tłumów, zaapelowali do władz miejskich Wolverhampton, żeby nazwały obwodnicę jego imieniem. A władze? Przyznały, że miasto bez pustelnika nie będzie już takie samo.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!