Dziennik.plKraj

Środa, 30 maja 2012

Imieniny: Feliksa, Ferdynanda, Zdzisława

Zobacz tekst katowickiego Dyktanda 2007

2007-12-01 | Ostatnia aktualizacja: 17:59 | Komentarze: 0 | skomentuj

Tysiąc śmiałków zmierzyło się z tekstem tradycyjnego ogólnopolskiego dyktanda. Uzbrojeni w pióra i długopisy przyjechali do Katowic walczyć o główną nagrodę, czyli 20 tysięcy złotych. Sprawdź, czy poradziłbyś sobie z tym dyktandem.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Uczestnicy imprezy pisali "Dyktando Uchatki" autorstwa Renaty Żemojcin z Opola. Wygrała ona konkurs na tekst dyktanda, ogłoszony w tym roku po raz pierwszy z okazji obchodzonego właśnie jubileuszu 20-lecia tej imprezy.

Renaty Żemojcin nie było na sali. Jednak jury, tak na wszelki wypadek, zmodyfikowało nieco tekst, dodając jedną zwrotkę i zmieniając niektóre wyrazy.

Dyktando obfitowało w trudne zwroty i sformułowania. Był m.in. superrozczochraniec, zrzędliwy ekspingpongista i "konterfekt Nietzschego odzianego w poncho". Kiedy odczytywał go przewodniczący jury profesor Walery Pisarek, uczestnicy śmiali się i ze zgrozą słuchali kolejnych pułapek.

Główną nagrodą w tym roku dla osoby, która bezbłędnie napisała dyktando, jest 20 tysięcy złotych.

_____________________________________________________________________________

Oto tekst dzisiejszego dyktanda:

"Pół dżdżem, pół suszą będąc, w półśnie pogrążony,
właśniem miał w okamgnieniu w mróz się przepoczwarzyć,
kiedy mój współlokator, z tych niewydarzonych,
chrząknął niby przypadkiem tuż-tuż przy mej twarzy.

Chcąc nie chcąc i rad nierad, nie jestem bezuchy,
widzę, skonfundowany, choć się oczy plączą,
pejzaż spod Igołomi popstrzony przez muchy
i konterfekt Nietzschego odzianego w poncho.

Tak złorzeczył zazwyczaj, bo zawżdy przegrywał,
choć koleżków miał przecie niegłupich skądinąd:
ryży skrzypek, co hurtem crescenda mógł grywać,
ornitolog amator, majster-klepka pilot.

Muzyk chow-chow hodował, płowożółte zwierzę,
ponaddwuipółletnie, superrozczochrańca,
które na równi w uczuć burzy czcił prawie że
z rondem capriccioso a-moll u Saint-Sansa.

Drugi z druhów, zrzędliwy dość ekspingpongista,
chyży, hardy, o cerze sczerniałej z latami,
świetnie tańczył jiveĺa, paso doble, twista,
a w marzeniach przeżywał rendez-vous z ptakami.

Lotnik bujał w przestworzach, w jakim bądź naprędce
skleconym wehikule, tak na łapu-capu.
Napowietrzne swe harce dedykował Helce,
pół-Rosjance z abchaską prababką spod Baku.

Bartłomiej Bajerski/PAP
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «