Kamiński opijał odejście z CBA
Knajpa na warszawskiej Pradze. Impreza jak w "Psach" Pasikowskiego. Podpite towarzystwo wznosi toasty: "Bóg z nami, ch... z nimi". Na stole wódka, ogórki, piwo i papierosy. Mariusz Kamiński nie bawi się najlepiej. Opuszcza lokal o 1:00 w nocy. Jedzie na stację benzynową po alkohol, by dopić się w domu.
- Polska wódka najlepsza na świecie
- Kamiński mija się z prawdą? Oto dokumenty
- Kamiński: Nie było stoczniowego inwestora
- "Aferę stoczniową wykryliśmy przypadkiem"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ze zdjęć, które opublikował dziś "Fakt" wyłania się smutny obraz człowieka, który przegrał walkę o władzę. Paparazzi donoszą, że współbiesiadnicy Mariusza
Kamińskiego bawili się lepiej niż on sam. Opowiadali dowcipy, wznosili toasty, jednym słowem bawili się ci nieszczęśnicy na Titanicu, którzy uważali, że nie mają już nic do
stracenia.
Wesołkowaty nastrój nie udzialił się jednak zdymisjonowanemu z funkcji szefa CBA Kamińskiemu. Zamyślony, patrząc w ścianę, powoli sączył piwo. Pierwszy też opuścił imprezę. Wyszedł z
knajpy kilka minut po godz. 1 w nocy - donosi "Fakt".
Wsiadł do taksówki i zamówił kurs… na stację benzynową. Tam zaopatrzył się w duże piwo i puszkę orzeszków ziemnych. Dopiero wtedy ruszył do domu. Gołym okiem widać, że żegnał się
ze służbą z bardzo ciężkim sercem - czytamy w bulwarówce.
>>>Więcej na eFakt.pl






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!