Tomasz Lis w wywiadzie udzielonym gazecie "Polska The Times" ujawnił kulisy swojego zwolnienia. Były naczelny wyjawił, że właściciel "Wprost" zażądał od niego jednej czwartej udziałów w nowym projekcie internetowym. Domagał się też przejęcia kontroli nad sprzedażą reklam w tym projekcie.
Były naczelny "Wprost" zdradził, że wydawca nie płacił mu na czas. Naczelny otrzymywał wynagrodzenia z wielomiesięcznym poślizgiem. Lis wyjawił też, że prezes zabronił mu udziału w gali przyznania nagrody Człowieka Roku. Lis informację tę otrzymał sms-em.
Do wypowiedzi Lisa ustosunkował się Michał Lisiecki. Prezes Point Group oświadczył, że zachowanie Lisa jest pełne emocji, błędnych wniosków i osobistych opinii byłego redaktora naczelnego.
W swym oświadczeniu napisał, że
Wydawca "Wprost" poinformował też, że
Prezes Point Group odniósł się również do oskarżeń byłego naczelnego "Wprost" dotyczących chęci przejęcia przez Lisieckiego 25 procent udziałów w portalu Lisa. - skomentował Lisiecki.
Michał Lisiecki zakończył oświadczenie stwierdzeniem, że ma nadzieję, że.