W trwającej od lutego aukcji cennych częstotliwości, które pozwolą budować zwycięzcom superszybki internet, brało udział sześciu operatorów: Orange Polska, Polkomtel, T-Mobile Polska, Play, Emitel oraz NetNet (spółka syna Hieronima Ruty, współpracownika Zygmunta Solorza-Żaka).
Suma zadeklarowanych przez operatorów telekomunikacyjnych kwot za 5 bloków częstotliwości 800 MHz i 14 bloków częstotliwości 2,6 GHz wyniosła 9,2 mld zł - trzykrotnie więcej od pierwotnych założeń.
Orange się cieszy, ale ...
Za największego wygranego uznano Orange Polska, który wylicytował w przeprowadzonej przez UKE aukcji oferty na 2 bloki o szerokości 5 MHz w paśmie 800 MHz oraz 3 bloki o szerokości 5 MHz w paśmie 2 600 MHz. Łączna cena za wszystkie bloki wynosi 3 168 mln zł.
Zapłata za częstotliwości spodziewana jest przed końcem 2015 roku lub na początku 2016.
poinformował dziś Orange. Firma planuje zainwestować do 220 mln zł w sieć LTE w latach 2016-2017.
- powiedział prezes operatora Bruno Duthoit.
Ale kwota, jaką operator zapłaci za częstotliwości LTE, ma poważne konsekwencje dla działalności i sytuacji finansowej operatora.
- mówi Maciej Nowohoński członek zarządu ds. finansów operatora.
Aukcja wpłynęła na zmniejszenie o połowę dywidendy. Jeszcze w kwietniu tego roku akcjonariusze Orange Polska podjęli uchwałę w sprawie wypłaty 555,92 mln zł za 2014 rok w formie dywidendy, tj. 0,5 zł na jedną akcję. Ale ten plan nie zostanie zrealizowany.
- czytamy w komunikacie.
Polkomtel i P4 pójdą do sądu?
Głośną aukcję skomentowali też najwięksi konkurencji Orange, którzy apelowali do organów państwowych o uniemożliwienie MAiC przyjęcia rozporządzenia zmieniającego zasady rozstrzygnięcia aukcji LTE.
Właściciel Play zdobył jeden blok w paśmie 800 MHz oraz cztery bloki w paśmie 2600 MHz. Pierwszy kosztował go 1,5 mld zł, dwa pozostałe zaś nieco ponad 222 mln zł. Polkomtelowi przypadł zaś w udziale jeden blok w paśmie 800 MHz, który będzie kosztował go 2,05 mld zł oraz cztery bloku w paśmie 2600 MHz, za w sumie niecałe 156 mln zł.
- - mówił Zygmunt Solorz-Żak w Krakowie na konferencji Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej.
Właściciel Polsatu przekonywał, że to co zrobiło ministerstwo i UKE, to naprawianie błędów na siłę i niezgodne z prawem. -- tłumaczył Solorz-Żak, twierdząc że obecnie zwycięzcy de facto nie są do końca pewni czy mają dobro rzadkie, jakim są częstotliwości, czy też nie.
Wyjaśniał to Jacek Niewęgłowski, członek zarządu P4: -- mówił.
Ani przedstawiciel P4 ani też Solorz-Żak nie odpowiedzieli wprost na pytanie o to, czy zaskarżą wyniki aukcji. Ale z nieoficjalnych informacji wynika, ze taki scenariusz jest jak najbardziej realny.
- mówił Niewęgłowski i dodał, że samo zakończenie procesu aukcyjnego jest tak naprawdę początkiem kłopotów, które czekają całą branżę telekomunikacyjną: organy władzy państwowej i uczestników rynku.
Polkomtel i P4 w trakcie trwania aukcji interweniowały w wielu organach państwa, upoważnionych na podstawie Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej do zaskarżania aktów normatywnych do Trybunału Konstytucyjnego. W tym do prezydenta Andrzeja Dudy. Firmy apelowały też do premier Ewy Kopacz w otwartym liście. P4 zagroził nawet Polsce międzynarodowym arbitrażem, jeśli aukcja LTE zostanie zakończona w przewidzianym w noweli trybie. Na nic się to zdało.
- komentowała kontrowersyjną aukcję premier.