Dziennik Gazeta Prawana logo

O euro i kryzysie decydujmy ponadpartyjnie

25 lutego 2009, 17:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sposób dyskusji o kryzysie i wprowadzeniu euro w Polsce pokazuje, że nie ma zbiorowego przywództwa - uważa Janusz Piechociński. - Nadzwyczajne sytuacje wymagają innego języka polityki w kraju, potrzebne jest wypracowanie wspólnego ponadpartyjnego stanowiska - mówi poseł PSL. Jako przestrogę podaje trudną sytuację Węgier, do której doprowadzili politycy uciekający od rzeczywistych scenariuszy.

- W ostatnich tygodniach mamy powtarzane jak mantrę. Jedni mówią: rozpoczynamy rozmowy o euro. Ale tak, jakby to już znaczyło, że mamy decyzję podjętą i jesteśmy w euro w perspektywie 2011 - 2012. A drudzy, z obozu prezydenta, mówią: nie zaczynajcie tych rozmów, bo nie jesteśmy gotowi - ocenia Janusz Piechociński.

Jego zdaniem takie podejście jest instrumentalne i płytkie. - Pokazuje to, że nie ma zbiorowego przywództwa w walce z kryzysem - ocenia poseł.

>>> "Teraz to Tusk dzieli Polaków"

>>> Prezydent nie dopuścił premiera do głosu

Według Piechocińskiego zepchnięcie Polski do poczekalni zmian ekonomicznych razem z innymi krajami regionu środkowo-wschodniego byłoby niebezpieczne. - Jeśli prześledzimy sytuację w krajach nadbałtyckich, to niemalże można czytać ogłoszenia "mały kraj nad Bałtykiem tanio sprzedam". Na Węgrzech próba sprzedaży obligacji na poziomie 12 proc. była nieskuteczna. Nie oszukujmy się, polityka uciekania od rzeczywistych scenariuszy przez kolejnych polityków zrobiła tam to, co zrobiła - przestrzega poseł.

- Mówię do prezydenta i premiera. Apeluję do nich od tygodnia, najwyższy czas zaniechać dialogu na zewnątrz, aby zacząć rozmawiać ze sobą - mówi poseł. Najlepiej - uważa Piechociński - byłoby, aby prezydentem z premierem na najbliższym unijnym szczycie przedstawili propozycję. - Nadzwyczajne sytuacje wymagają innego języka polityki w kraju. Potrzebne jest wypracowanie wspólnego ponadpartyjnego stanowiska w czworokącie bank centralny - ministerstwo finansów - obóz prezydenta z PiS - obóz premiera z koalicją rządową i Platformą - mówi poseł.

- Nasza propozycja powinna być prosta. Nasze przybywanie w ERM2 powinno trwać od 6 do 9 miesięcy. Taki okres jesteśmy w stanie przy złagodzeniu współczynników wytrzymać - proponuje poseł PSL. Jego zdaniem jest to atrakcyjna propozycja w stosunku do Zachodu. Polskimi argumentami są np. niezła konsumpcja czy niezły system bankowy. Jego zdaniem polska gospodarka jest w stanie znacząco wesprzeć rynek europejski w walce z solidarnym kryzysem.

- Oczekuję od polityków, że przez racjonalne, proste i kierowane do poszczególnych obszarów gospodarczych propozycje będą się w tych trudnych warunkach weryfikować - podkreśla Piechociński.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj