Spoty produkowane przez partyjnych spin doktorów kompletnie mnie nie interesują. Są ciekawsze rzeczy do robienia niż obserwowanie żenującego sporu Platformy z PiS. Jakie? Chociażby spacer. Byle dalej od tych panów - mówi DZIENNIKOWI Jan Pospieszalski, publicysta.
Sposób, w jaki jatka polityczna odbywa się na naszych oczach, jest obrzydliwy. To igrzyska bezproduktywne, jałowe, niszczące.
A historia pod tytułem: troska o państwo, o nasze życie, o służbę zdrowia, o kryzys, nawet o autostrady na Euro? To wszystko schodzi na plan dalszy. Takie zarządzanie emocjami zamiast zarządzania państwem jest skandalem. Co gorsza, każą nam uczestniczyć w tym żenującym spektaklu. A skoro pokazują nam takie swoje zachowania, to znaczy, że ich zdaniem nie jesteśmy wiele warci, na nic więcej nie zasługujemy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|