Dziennik Gazeta Prawana logo

Jan Wróbel: Polscy wyborcy niespecjalnie są mądrzy, ale też niespecjalnie głupi

25 kwietnia 2016, 09:15
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Jan Wróbel
Jan Wróbel/PAP Archiwalny
Demokracja i parlamentaryzm w XIX-wiecznej Europie to procesy narastające stopniowo i poprzez ustępstwa. Czyje? Elit. Z zaciśniętymi zębami godziły się z faktem, że kolejne warstwy społeczeństwa otrzymują prawa polityczne przysługujące przedtem tylko warstwom wyższym. Zasadniczym argumentem przeciw demokratyzacji było nieprzygotowanie mas do podejmowania decyzji politycznych. Zasadniczym kontrargumentem – że masy nigdy nie nabiorą tej umiejętności, jeżeli nie otrzymają pełnych praw politycznych. W sumie spór przypomina anegdotę o nierozstrzygalnej debacie: co najpierw – jajko czy kura.

Minęły lata... Na początku III RP widzieliśmy podobne rozterki. Na chybcika sklecona nowa, solidarnościowa elita, wymieszana z licznymi peerelowskimi złogami, miała przekonanie, że demokrację trzeba wprowadzić, lecz demokrację mądrzejszą od wybierającego ludu. Nie piszę tego z potępieniem, rozumiałem i popierałem ten mechanizm, w końcu przecież wyrwaliśmy się z beznadziei lat 80. i pofrunęliśmy aż do Unii Europejskiej, budując państwo demokratyczne. Spora część „elit roku 89” została zepchnięta na boczny tor, ich rola się skończyła. Causa finita.

Wydaje się, że polscy wyborcy niespecjalnie są mądrzy, ale też niespecjalnie głupi. Jest w polskich wyborach cień ekstremizmu, jest sporo głosów oddanych na złość. Nie inaczej jest w Holandii czy we Francji. Nieszczęście zaczyna się dopiero, kiedy oglądamy polityczną elitę. Jarosław Kaczyński tworzy od lat narrację dającą nadzieję na przyjście innej, niezaśniedziałej w latach III RP elity, której „układ” nigdy nie pozwolił na dobre zaistnieć. To jednak bajka. Wolałbym, aby PiS (i nie tylko on!) szczerze mówił – mianujemy choćby gorszych, byle swoich, bo demokratyczny kraj oznacza kraj bez prawdziwych elit, każdy bierny, mierny, ale wierny może się załapać. Może postawieni wobec takiej szczerości my, zwykli ludzie, moglibyśmy zacząć ograniczać uprawnienia zdobytego przez trollów państwa.

Czas, by odbierać bezwartościowym elitom nadmiar ich politycznych praw, nie przejmując się tym, że kura gdacze, gdy z powrotem wkładać jej jajko.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj