Dziennik Gazeta Prawana logo

Wróbel o tolerancji: Prawicowe w języku byłych elit oznacza "ohydne"

25 stycznia 2019, 06:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jan Wróbel
Jan Wróbel/Dziennik Gazeta Prawna
P racy wychowawczej w szkołach nie można robić systemem akcyjnym – zwłaszcza kiedy akcję zarządza ktoś ponad placówkami.

Skuteczność nie idzie w parze ze sprawozdawczością, żadna szkoła mająca poczucie wartości pracy swoich nauczycieli nie powinna organizować warsztatów pod naciskiem z zewnątrz, naciskiem nawet szlachetnie umotywowanym. Stosunek środowiska, które kiedyś zwykło się nazywać elitami liberalnymi, do szkoły, przechodzi podobną ewolucję, jak stosunek tych elit do Kościoła. W początkach lat 90. pełno było elitarnych nawoływań, by Kościół zdemokratyzować – umocnić rady parafialne i diecezjalne, wypełnić wspólnotę eklezjalną świeckimi etc. Kiedy okazało się, że Kościół wypełniony świeckimi aktywistami nie stał się klonem reformatorów, lecz Kościołem Rodziny Radia Maryja, zapał do demokratyzacji znikł… Szkoła zaś miała być demokratyczna, otwarta i autonomiczna. Do czasu. Teraz słyszymy, że wszystkie (!) szkoły w Polsce powinny przeprowadzić te same warsztaty o tolerancji i mowie nienawiści. Sprzeciwiające się tej akcji organizacje zostały już napiętnowane jako prawicowe, co w języku byłych elit oznacza "ohydne".

Co nie znaczy, aby odrzucanie przez konserwatystów idei warsztatów o mowie nienawiści było słuszne. Generalnie "ohydnym" chodzi o to, aby nie wpuszczać do szkół tzw. agendy lewicowo-liberalnej. Jakaś część polskich rodziców nie chce, aby chłopców przebierać w sukienki, a dziewczynkom tłumaczyć, że płeć wymyśliła kultura, a nie natura. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że zespół wartości, określany złowrogim mianem agendy, jest w znacznej mierze zespołem wartości wspólnym dla Polek i Polaków.

Możemy z entuzjazmem albo z przekąsem podchodzić do Parady Równości, ale kto z nas chce, aby dzieci wyzywały się od pedałów albo opowiadały kawały o Auschwitz? Kto z nas nie chce, aby z internetu znikło okrucieństwo, którym darzą się liczni młodzi ludzie? I by nie było w klasach syndromu ofiary – wszystko jedno, czy ofiarą molestowania jest dziecko o niezdefiniowanej tożsamości płciowej, czy dziecko z Wietnamu (a w niedalekiej przyszłości np. dziecko z katolickiej, tradycyjnej rodziny?).

Tolerancja jest wspólnym kodem kulturowym, nie jest – chociaż bywa – pałką na "ohydnych".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj