Dziennik Gazeta Prawana logo

Cyrk wokół Palikota

15 stycznia 2008, 00:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wszyscy wiemy, co z siebie wypuścił Janusz Palikot. To arcyważne oświadczenie prominentnego posła Partii Miłości było podawane jako informacja dnia w tonie sensacji autorstwa nieco ekstrawaganckiego posła - pisze Robert Mazurek w DZIENNIKU.

Obśmiewanie Janusza „Curacao” Palikota jest zajęciem mało ambitnym, więc chętnie bym się tego podjął. Mógłbym wtedy panu Palikotowi również postawić kilka pytań: czy jest pedofilem, gwałcicielem, onanistą, nikotynistą, filozofem, i wreszcie: czy pali marihuanę, czy tylko koty? Podjąłbym się więc drwin z Palikota chętnie, ale z żalem muszę zrezygnować.

Dużo bowiem ciekawsze niż wytwory pana Palikotowej wyobraźni są reakcje na nie, czyli trochę rytualnej krytyki ze strony gazet, a w telewizyjnych komentarzach zastanawianie się, czy jest coś na rzeczy - do takiej debaty wzywał choćby Wojciech Maziarski. Drogi Wojtku, a przypominasz sobie poważną dyskusję na temat problemu alkoholowego Jacka Kuronia, bądź co bądź ministra i kandydata na prezydenta? Może ją inicjowałeś i prowadziłeś? Przypomnij mi proszę, bo mi to jakoś umknęło.

Z kolei niezmordowany duet Paradowska - Pitera (występujący osobno, ale mówiący chórem) najbardziej raziło, że plotki o pijaństwie prezydenta rozpuszcza rzekomo PiS. Jeśli dla red. Paradowskiej ważne są głosy kilku pisowców, to czemu milczała, gdy pół Polski deliberowało, czy Kuroń spadł z roweru na trzeźwo? Żądała wtedy konsylium? Minister Piterę rozważającą, czy nie podać nazwiska plotkarzy, spytałbym, czy na pewno chciałaby ujawnienia autorek rozsyłanych do dziennikarzy SMS-ów obraźliwych dla minister Kopacz? To jak, pani Julio, ujawniamy?

Ale zostawmy Kuronia i zamierzchłą przeszłość. W 2001 r. wicemarszałek Sejmu Andrzej Lepper postawił w palikotowym stylu kilka pytań liderom PO i SLD. Reakcja? Prokuratura z urzędu wszczęła postępowanie w sprawie znieważenia, a Lepper został ostatecznie skazany na rok i trzy miesiące więzienia w zawieszeniu. Teraz minister Ćwiąkalski z widoczną uciechą wzywa Lecha Kaczyńskiego, by sam sobie ścigał Palikota. Lepper po swoim występie uznany został za czarnego luda, a Monika Olejnik ogłosiła bojkot chama i przez jakieś dwa lata nie zapraszała go do radia i telewizji.

Mnie występ Palikota oburzył nieszczególnie, więc czego właściwie się domagam? By go skazać, do radia nie zapraszać czy jak? Nie. Sąd to ostatnie miejsce, w jakim powinno się Palikota umieścić, a jeśli ktoś gustuje w pogawędkach z nim, to niech go sobie zaprasza, gdzie chce. Chciałbym tylko, by liczono się z kosztami. Bo następna będzie posłanka K. dopytująca, czy Tusk kradnie oraz bije żonę i córkę, czy tylko żonę. I nic nie będziecie mogli zrobić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj